Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Hiena (2006)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

hiena

Reżyseria: Grzegorz Lewandowski

Scenariusz: Grzegorz Lewandowski

Gatunek: Horror

Kraj: Polska

Czas trwania: 85 minut

W naszym kraju trudno jest być fanem horroru. Nie dlatego, że dostęp do tego typu produkcji, tworzonych praktycznie na całym świecie, jest jakoś wyraźnie ograniczonie (Wręcz przeciwnie! Wydaje mi się, że można w zdecydowanie zbyt łatwy sposób, dotrzeć do wszelkiego śmiecia pokroju "Sanatorium", "Zaciemnienia" czy "Madison County"). Chodzi mi raczej o to, że polscy twórcy (a przynajmniej ich zdecydowana większość) "nie czują" takiego kina i nie rozpieszczają nas produkcjami w klimacie grozy. A nawet kiedy już zdecydują się, zupełnym przypadkiem, nakręcić coś choćby zbliżonego do horroru to albo są to, jak to ma miejsce w przypadku "Dla Ciebie i Ognia", produkcje o obiecującym poziomie ale dalekie od mainstreamu i wyraźnie niskobudżetowe, albo wychodzi im totalnie bezwartościowy twór filmopododobny w rodzaju "Ixjany" czy "Supermarketu" ("Porę Mroku" pomijam bo faktycznie posiada swoisty urok. Ale nikt mi nie wmówi, że komukolwiek rozsądnie myślącemu te dwa obrazy, które wymieniłem przed chwilą mogły się podobać). Przyznaję jednak, że czuję pewien niedosyt dobrego, polskiego, wysokobudżetowego horroru. Uważam, że każda próba zmierzenia się z wyzwaniem stworzenia autentycznie niepokojącego obrazu zasługuje na uwagę. Szczególnie kiedy ma się do czynienia z czymś tak zaskakująco dobrym jak stworzona przez Grzegorza Lewandowskiego "Hiena".

"Hiena" to opowieść o irracjonalnym strachu, zaprzątającym wyobraźnię kilkunastoletniego chłopca (w tej roli niezbyt przekonujący Jakub Romanowski), który po śmierci ojca (Borys Szyc) odnajduje przyjaciela w dużo starszym od siebie mężczyźnie ( również Borys Szyc). Tajemniczy nieznajomy, któremu chłopiec ukradkiem przynosi jedzenie, mieszka w miejscu, gdzie przed laty rozegrała się „sławna" na całą okolicę tragedia: niejaki Bryndza, człowiek zły i okrutny (Aleksander Wysocki) stracił w pożarze córkę. W pewnym momencie okazuje się, że w pobliżu, w niewyjaśnionych okolicznościach, zaczynają ginąć dzieci. Chłopak zaczyna się zastanawiać kim jest tajemniczy mieszkaniec Martwego Pola? Zaginionym przed laty synem Bryndzy, który powrócił, by uczcić pamięć swych bliskich? Czy też bezwzględnym mordercą? Hieną polująca na Martwym Polu? A może za zbrodniami stoi ktoś zupełnie inny? 

Muszę powiedzieć, że choć dziełu Lewandowskiego znacznie bliżej do dramatu niż rasowego horroru, to jednak nie potrzebuję uciekać się do sztuczek erystycznych w rodzaju wymyślenia całkowicie fikcyjnego obrazu (vide mój primaaprilisowy wpis) by móc napisać, że czuję się w pełni usatysfakcjonowany zaprezentowanym poziomem. Film bowiem broni się sam. Ba! Odważę się nawet postawić tezę, że mamy tu do czynienia z obrazem, który można postawić na jednej półce z takim np. "Sierocińcem". Dostałem dobrze zagrane (zwłaszcza przez Borysa Szyca, który wreszcie udowodnił, że jest naprawdę utalentowanym aktorem (w co zresztą nigdy nie wątpiłem), potrafiącym grać tak by nie powielać w kółko jednej i tej samej maniery. Maniery, która owszem, była dobra w "Wojnie Polsko- Ruskiej", ale oglądana na ekranie po raz dwusetny zaczynała po prostu nużyć),  niejednoznaczne pod względem wymowy i stwarzające pole do snucia rozmaitych hipotez odnośnie natury przedstawionych zdarzeń (Np. w kwestii tytułowej hieny)  dzieło dysponujące kapitalnym, niezwykle urzekającym i gęstym klimatem, stanowiącym bez wątpienia najlepszy element całego przedsięwzięcia. Niewątpilwie duża w tym zasługa umiejętnego wykorzystania (m.in. dzięki chłodnej tonacji zdjęć robionych przez utalentowanego ArkadiuszaTomiaka, którego pamiętać możemy z jego pracy wykonanej przy okazji "Palimpsestu" czy "Symetrii") "naturalnych walorów" śląskiego krajobrazu.

Podsumowując. Jasne. "Hiena" nie jest produkcją idealną i wiele rzeczy można by było w niej poprawić (choćby grę Jakuba Romanowskiego). Nie zadowoli ona również widzów, którzy spodziewają się krwi, latających wnętrzności i wszelkiej obrzydliwości. Kiedy jednak wsiąkniemy w stworzony przez twórców świat, istnieje duże prawdopodobieństwo oczarowania. Ja w każdym razie jestem pod wrażeniem. 

Ocena: 8/10

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci