Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Rapturepalooza" (2013)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

rapturepalooza

Reżyseria: Paul Middleditch

   No cóż! Jeśli ktoś spodziewał się po tej produkcji bycia drugą "Dogmą" (która nadal pozostaje najlepszą komedią wykorzystującą wątki biblijne) czy drugim "Zombieland" to niestety srogo się rozczaruje. Dzieło Paula Middleditcha bowiem nawet w połowie nie zbliża się do poziomu rozrywki, gwarantowanego przez. Jasne! Ma swój głupkowaty urok i podobnie jak "Totalny kataklizm" stanowi fantastyczny odmóżdżacz (szczególnie ważna cecha kiedy trzeba się zrelaksować przed ważnym egzaminem) i idealny przykład "guilty pleasure".

   Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć. Za 90% frajdy z seansu odpowiada niezwykle urocza Anna Kendrick, której niewątpliwego talentu i ekranowej charyzmy (zwróccie uwagę choćby na jej krótką rolę w rewelacyjnym "Scott Pilgrim vs. The World" gdzie ona i Kieran Culkin kradną każdą scenę, w której się pojawią) szkoda do takich produkcji. Poważnie! Niech ktoś jej powie, żeby uważniej dobierała rolę zanim obudzi się z ręką w nocniku i na dobre ugrzęźnie w produkcjach klasy C, w których (na tle takich geniuszy ekranu jak partnerujący jej w tym filmie John Francis Daley czy Craig Robinson) będzie wyglądała jak przybysz z obcej planety albo murzyn na zlocie Ku-Klux- Klanu. A przecież jeszcze niżej są już tylko szmiry pokroju "Góry Śmierci" czy "Piraniocondy"

Podsumowując. Nie polecam i nie odradzam seansu "Rapture-paloozy". Ostrzegam jednak, że oglądacie na własną odpowiedzialność.

Ocena: 5/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci