Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Stoker" 2013

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

stoker

Reżyseria: Chan-wook Park

Scenariusz: Wentworth Miller

Kraj: USA, Wielka Brytania

Czas trwania: 98 minut

Wiem, że może się to wydać dziwne i pewnie będę w mniejszości ze swoimi poglądami na tę sprawę, ale przyznaję, że nie czekałem na "Stokera" (Co obok "Spring Breakers" i "Lords of Salem" dowodzi tego, iż najlepszymi produkcjami okazują się z reguły te najmniej spodziewane). W przeciwieństwie do tych wszystkich osób, które wynoszą reżysera tego dzieła Chan-wook Parka pod niebiosa i tworzą peany pochwalne na jego cześć, nazwisko tego koreańskiego twórcy nie stanowiło w moim przypadku wystarczającego magnesu. Nigdy bowiem nie należałem do grona "wyznawców Oldboya". Zastanawiacie się pewnie dlaczego? Otóż powód jest bardzo prosty. "Oldboy" mnie rozczarował. Zresztą trudno żeby było inaczej. Bo choć z jednej strony uważam go za kapitalnie zagrany i, do pewnego momentu, skrupulatnie przemyślany obraz (zresztą swoje wrażenia na jego temat wyraziłem onegdaj w odpowiedniej notce), to jednocześnie stanowi on w mojej ocenie (zaraz obok ubiegłorocznego "Tallmana") idealny przykład przeszarżowania. Chcąc bowiem zadziwić świat pomysłowym i  zaskakującym zakończenień, które może dobrze i obiecująco wyglądało na papierze, ale w rzeczywistości wyszło cudacznie i po prostu głupio, zepsuto intrygujący, oryginalny koncept i całkiem obiecująco rozwijającą się fabułę. Postanowiłem jednak przełamać opory i dać koreańskiemu reżyserowi jeszcze jedną szansę. Czy było warto? Jak najbardziej!

"Stoker" to opowieść o dziewczynie (Mia Wasikowska), która po śmierci ojca zamieszkuje z emocjalnie niestabilną matką (trochę bezbarwna Nicole Kidman). Wkrótce potem wprowadza się do nich wujek Charlie (Matthew Goode), o którego istnieniu nie wiedziała. Niedługo po jego pojawieniu się, dziewczyna zaczyna podejrzewać, że ten tajemniczy, czarujący mężczyzna ma ukryte motywy. Mimo tego spostrzeżenia, coś ją do niego przyciąga

Muszę powiedzieć, że Chan-wook Park się "zrehabilitował" w moich oczach za wspomnianego "Oldboya"  i tym razem stworzył produkcję, którą jestem po prostu oczarowany, i którą, bez cienia ironii, mogę nazwać jednym z najlepszych obrazów roku (Tak na marginesie mogę dodać, że jak do tej pory poziom tegorocznych filmów jest zdumiewająco wysoki i cieszę się, że póki co nie muszę wybierać tego najlepszego z nich bo czuję, że będę miał poważną zagwozdkę). "Stoker", bo o nim mowa, to historia aż gęsta od napięcia, uwodząca od pierwszej sekundy i kapitalnie zrobiona od strony technicznej (Brawo dla niezawodnego Clinta Mansella za, kolejną w jego karierze, genialną ścieżkę dźwiekową oraz dla Chung-hoon Chunga za niesamowitą robotę operatorską oraz mistrzowskie wykorzystanie koloru i światłocienia do budowy klimatu).

Trzeba jednocześnie zauważyć jak znaczącą rolę odgrywa tu, napisany przez Wentwortha Millera (Tak! Tego aktora z "Prison Break"), scenariusz, który w mojej ocenie po niewielkich, kosmetycznych wręcz przeróbkach, mógłby stanowić podstawę doskonałej sztuki teatralnej. Nie skupia się on bowiem na efekciarskich fajerwerkach, rozmachu i karkołomnych akrobacjach (rzeczach, które w teatrze byłyby raczej nie do osiągnięcia), lecz poprzez swoisty minimalizm, subtelność  i granie głównie detalami (zwłaszcza gestem oraz symbolem) daje aktorom szerokie pole manewru i stwarza im możliwość popisania się umiejętnościami, z czego ci skwapliwie korzystają. Szczególne wyrazy uznania należą się dwóm osobom, które ciągną fabułę do przodu niczym Pudzianowski ciężarówkę oraz doskonale się uzupełniają (po wczorajszym, niesamowicie wkurzającym duecie Beckinsale- Wilson to niezwykle przyjemna odmiana): autentycznie niepokojącemu Matthew Goodemu i świetnej Mii Wasikowskiej.

Podsumowując. Myślę, że nie ma sensu się rozpisywać. "Stoker" to po prostu bardzo dobra pozycja, po której będę inaczej spoglądał na twórczość Chan-wook Parka. Można tylko życzyć sobie aby powstawało więcej tak fantastycznych dzieł.

OCENA: 9/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci