Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Filmowy Remanent część 30. (Przenicowany Świat, Wyjście przez sklep z pamiątkami)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

1. Przenicowany Świat {Obitaemyy ostrov} (2008)

PŚ

Reż. Fiodor Bondarczuk

"Przenicowany Świat" to kolejny po beznadziejnej "Czarnej Błyskawicy" przykład rosyjskiego kina, które zapatrzyło się w "Hollywood" i usiłuje skopiować tamtejszy rozmach. I choć sama produkcja nie grzeszy oryginalnością (Trzeba bowiem jasno powiedzieć, że mimo faktu, iż mamy tu do czynienia z ekranizacją bestsellerowej powieści braci Strugackich to styl wizualny, szczególnie jeśli chodzi o wygląd niektórych postaci, przywodzi na myśl takie obrazy jak "Piąty Zmysł" czy "Gwiezdne Wojny". Nikt mi bowiem nie wmówi, że główny bohater nie był stylizowany na Haydena Christensena a jeden z antagonistów tylko przypadkiem przypomina Gary'ego Oldmana we wspomnianym tu już filmie Luca Bessona) a lepsze efekty specjalne można było zaobserwować nawet w "Iron Sky", to jednak nie da się odmówić produkcji Fiodora Bondarczuka (syna słynnego Siergieja) swoistego uroku i wzorcowej realizacji. Ciekawe kiedy w Polsce będą powstawały podobne produkcje?

OCENA: 7/10

P.S. Rosjanki są autentycznie prześliczne

***

2. Wyjście przez sklep z pamiątkami {Exit through the gift shop} (2010)

ETTGS

Reż: Banksy

Aż dziwne, że do tej pory (poza kilkoma krótkimi wzmiankami przy okazji recenzji innych produkcji, takich jak chociażby rewelacyjny "Sugar Man") nie poświęciłem temu wyśmienitemu filmowi kilku ciepłych słów. A przecież ten obraz, jeden z bezwątpienia najlepszych dokumentów ostatnich lat, bezsprzecznie na nie zasługuje. Mamy tu do czynienia z pozycją, w której Banksy (najsłynniejszy na świecie przedstawiciel street artu) w dość brutalny i niezwykle perfidny sposób obnaża stan współczesnej kultury, pokazuje jej miałkość i dowodzi, że w dzisiejszych czasach talent przestaje mieć znaczenie. Że, jeśli tylko będzie umiał odpowiednio się ustawić to każdy może zostać artystą. Absolutnie rewelacyjne kino, które zostaje w głowie i zmusza do myślenia. 

OCENA: 9/10

***

3. Holy Motors (2012)

HM

Reż. Leos Carax

Choć długo przymierzałem się do obejrzenia tej produkcji to po seansie mogę powiedzieć, że chyba mamy nowy numer jeden jeśli chodzi o tegoroczne produkcji (przynajmniej jeśli brać pod uwagę datę polskiej premiery kinowej). Zresztą myślę, że dla nikogo nie powinno to być wielkim zaskoczeniem. Jak bowiem niewątpliwie zauważyliście (trudno wszak nie zwrócić uwagi na coś, do czego sam się oficjalnie przyznaję) jestem wielkim fanem wszystkiego co dziwne, znaczeniowo mętne i frenetyczne pod względem formy. Filmów spod znaku szalonego umysłu i twórców (takich jak chociażby David Lynch, Spike Jonze czy Alejandro Jodorowsky). Surrealistycznych wytworów znajdujących się na pograniczu bezczelnego grafomaństwa i kosmicznego bełkotu (dla niektórych nawet ją przekraczającymi)  a jednocześnie będących dowodami absolutnego geniuszu i niesamowitej kretywności. "Holy Motors" te wszystkie wymagania jak najbardziej spełnia. Poza tym warto moim zdaniem obejrzeć dzieło francuskiego reżysera z innego powodu. Jest nim fenomenalny Denis Lavant, który udowadnia, że dla dobrego aktora nie jest absolutnie żadnym wyzwaniem granie w jednym filmie jedenastu diametralnie różnych postaci  

OCENA: 9/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci