Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: Mulberry Street (2006)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

MS

Reżyseria: Jim Mickle

Najważniejsze to znaleźć sobie dobrą wymówkę. Skoro nie chce mi się pisać nic specjalnie długiego i najchętniej poszedłbym spać zamiast ślęcząc po nocy liczyć na przyjście weny, pomyślałem sobie, że trzeba wymyślić nową formułę na taką okoliczność (bo plusy i minusy powoli zaczynały się okazywać zbyt wymagające). I tak narodziła się "krótka piłka", z której mam nadzieję, nie będę musiał często korzystać. 

No ale przejdźmy może w końcu do rzeczy. Chcę jasno powiedzieć, że choć "Mulberry Street" mi się nawet podobało (głównie z powodu urody Kim Blair, momentów przyzwoitego klimatu, porządnego wykonania efektów gore oraz faktu, że całość nie jest przesadnie długa (film trwa wszak tylko 84 minuty) a tempo akcji jest na tyle dynamiczne, że nie przynudza) to jednak  opinie jakoby to dzieło było jednym z najlepszych niezależnych horrorów ostatnich lat są w mojej ocenie mocno przesadzone. Nie ma tu bowiem żadnego elmentu, który mógłby sprawić, że obraz ten w jakiś szczególny sposób wyróżni się z grona innych produkcji o żywych trupach i złotymi zgłoskami zapisze się w mej pamięci. Brakuje tu wyrazistych bohaterów, dusznego klimatu izolacji izolacji, emocji, widowiskowych scen, interesującej oprawy muzycznej czy chociażby zaskakującego zakończenie. Zresztą chyba nie powinienem się temu dziwić. Trudno bowiem spodziewać się cudów po filmie kupionym za sześć złotych    

Podsumowując. Choć "Mulberry Street" jest całkiem niezłą produkcją to jednak zdecydowanie wolę pozostać przy "Mulholland Drive". Thank You Wery Much!

Ocena: 6/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci