Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Naprawdę straszna śmierć" {A Horrible Way to Die} (2010)

bradesinarus

Porzućcie wszelkie nadzieje, wy którzy tu wchodzicie!

AHWTD

Reżyseria: Adam Wingard

Miałem umieścić ten wpis już wczoraj, ale ponieważ byłem potwornie zmęczony (nie pytajcie dlaczego) więc zasnąłem w połowie i nie zdążyłem przed północą się z nim wyrobić a nie chciałem dorobić się na blogu kolejnej niedokończonej notki. Pozwólcie zatem, że nie będę się szczególnie długo rozpisywał tylko od razu przejdę do rzeczy.

"Naprawdę straszna śmierć" (opowiadający o zbiegłym z więzienia seryjnym mordercy(granym przez A. J. Bowena)film jednego z twórców V/H/S, V/H/S-2 i "Abecadła Śmierci" Adama Wingarda, którego najnowszy projekt zatytułowany „Następny będziesz ty” (tu macie trailer), będący tak swoją drogą jednym z najbardziej przeze mnie oczekiwanych produkcji roku i w którym wystąpi kilkoro aktorów znanych nam już z tej produkcji (między innymi Amy Seimetz), będziemy mieli przyjemność zobaczyć w naszych kinach już za dwa tygodnie), to kolejna w ostatnim czasie produkcja (po kapitalnej „Absentii”, świetnym „Innkeepers”, szalonym „Excision”, przewrotnym „The Loved Ones”, pomysłowym „Enter Nowhere”, interesującym „American Mary” czy urzekającym „Antiviralu”), która niezbicie udowadnia, że poza mainstreamowym kinem grozy (cechującym się w tej chwili wałkowaniem w kółko tych samych motywów (rzecz, która tak pięknie została wyśmiana przez Drew Goddarda w rewelacyjnym "Cabin in the Woods", Scotta Glossermana w "Behind the Mask: The Rise of Leslie Vernon" oraz Eliego Craiga w "Tucker & Dale vs. Evil"), wynoszeniem przeciętności na ołtarze (casus tegorocznej "Obecności", której wszechobecne wychwalanie i nazywanie "najlepszym horrorem ostatnich lat" (a spotkałem się nawet z określeniem „najlepszy horror w historii”) jest dla mnie, jak już mówiłem, co najmniej zastanawiające. To naprawdę bowiem nie jest tak dobra, emocjonująca i zapadająca w pamięć produkcja jak chcieliby tego jej zwolennicy. Ba! Wg mnie nie ma tam nic co pozwoliłoby dziełu Jamesa Wana zasłużyć sobie na falę zachwytów (No chyba, że wśród ludzi, którzy nigdy nie widzieli żadnego porządnego horroru) i tłumaczyłoby wysokie oceny. Mało tego. Uważam, że jest to typowy „film jednorazowego użytku”, który owszem można obejrzeć (choćby dla Very Farmigi czy kilku fajnych scen) ale do którego nie bardzo chce się wracać) i kompletnym brakiem kreatywności (Stąd najczęściej w tej chwili spotykanymi tytułami nie są produkcje oryginalne, lecz wszelkiego rodzaju prequele, sequele, remaki, re-tellingi, ekranizacje i spin-offy)) można znaleźć naprawdę interesujące, klimatyczne produkcje, nie przesadzające z przerostem formy nad treścią i skupiające się na opowiadaniu wciągającej i emocjonującej historii, budowaniu napięcia oraz kreowaniu psychologicznie wiarygodnych bohaterów (Takich jak postać kreowana przez Sarę Paxton w „Innkeepers” czy, w przypadku „Naprawdę Strasznej Śmierci”, ról uroczej Amy Seimetz oraz charyzmatycznego A.J. Bowena) zamiast traktować fabułę wyłącznie w charakterze wypełniania luk między przemyślnymi i szokującymi scenami gore a protagonistów sprowadzać do roli mięsa armatniego. W dodatku zakończenie jest tu kompletnie nieprzewidywalne i dość przewrotne 

Podsumowując. Muszę powiedzieć, że choć wykonanie trochę szwankuje (Szczególnie jeśli chodzi o pracę kamerzysty bo obraz na ekranie z niewiadomych i nieumotywowanych dramaturgią powodów raz po raz traci ostrość lub zaczyna się chybotać jak łódka na wodzie podczas sztormu co bardzo utrudnia śledzenie wydarzeń) to jednak w mojej ocenie „Naprawdę Straszna Śmierć” jest interesującą odmianą gatunku "Serial Killer Movie" i jednym z najciekawszych niskobudżetowych horrorów ostatnich lat. Perełką, która zdecydowanie zasługuje na większą popularność. Widać w niej bowiem zarówno pomysł jak i szczyptę posiadanego przez twórców talentu. 

OCENA: 8/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci