Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Opętani" {The Crazies} (2010)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

The Crazies

Reż: Breck Eisner

Przyznaję, że ten film, będący tak swoją drogą remakiem opowiadającego o tajemniczym wirusie zmieniającym w zombie mieszkańców małego miasteczka obrazu George'a Romero (autora omawianej tu nie tak dawno "Nocy Żywych Trupów") z 1973 roku mnie zaskoczył. 

Po wysłuchaniu tu i ówdzie niepochlebnych opinii na jego temat tego, spodziewałem się dzieła, w najlepszym razem, przeciętnego, którym raczej nie będę zachwycony. Tymczasem po seansie muszę jasno powiedzieć, że finalny efekt, osiągnięty przez Brecka Eisnera (Reżysera, z którego produkcjami jakoś do tej pory się nie zetknąłem) okazał się być co najmniej zadowalający. czywiście nie dlatego, że mamy tu do czynienia z jakimś szczególnym popisem kreatywności, Scenariusz "Opętanych"  stanowi kolaż motywów, które już niejednokrotnie widzieliśmy, niż paradę nowatorskich rozwiązań fabularnych (Takie rzeczy też trzeba jednak umieć ciekawie pokazać. Inaczej wychodzi nam druga "Obecność", czyli jak na tę chwilę najbardziej przereklamowany horror roku. Poza tym po remaku można było przecież spodziewać się nieszczególnie wysokiego poziomu oryginalności, więc nie powinienem chyba narzekać). Dostaliśmy bowiem interesujący, dobrze zrealizowany (Warto zwrócić uwagę na zdjęcia Maxime'a Alexandre'a oraz wzorcowo budującą klimat muzykę Marka Ishama), wciągający, przyzwoicie zagrany (Wyróżnia się zwłaszcza Timothy Olyphant, który wreszcie udowodnił, że mimo słabej dyspozycji zaprezentowanej w "Wyspie Strachu" i "Szklanej Pułapce 4", potrafi grać i posiada niekwestioną charyzmę) i trzymający w napięciu kawałek kina, który nie nudzi i posiada bohaterów, których losem się autentycznie przejmujemy (co wbrew pozorom nie jest normą w tego typu produkcjach). Bez wątpienia ten film zachęcił mnie do sięgnięcia po oryginał i porównania, która z tych wersji prezentuje się lepiej.

Podsumowując. Nie jest to może jakieś szczególne arcydzieło. Ale jeżeli, tak jak ja, jesteście fanami nieumarłych i dodatkowo macie ochotę na niezobowiązujący seans to "Opętani" wydają się być idealną propzycją. Na pewno lepszą niż chociażby tegoroczny "World War Z" 

OCENA: 7/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci