Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Udręczeni 2: Duchy z Georgii {Haunting in Connecticut 2: Ghosts of Georgia} (2013)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

THIC2

Reżyseria: Tom Elkins

Naprawdę chciałem się mylić co do tej produkcji. Móc powiedzieć, że (tak jak to miało miejsce w przypadku jedynki) zostałem jednak przyjemnie zaskoczony poziomem "Duchów z Georgii", i że dorównują one  pierwowzorowi. Niestety nie było nawet najmniejszych szans na inny rozwój sytuacji jak tylko dołączenie przeze mnie do grona malkontentów twierdzących, że przy omawianym tu wczoraj kapitalnym dziele Petera Cornwella obraz sygnowany nazwiskiem Toma Elkinsa- montażysty poprzedniej części  (oraz m.in. beznadziejnych "Zjaw" z obsadzoną w roli naszej bohaterki Ashley Greene, która, w mojej ocenie, była cienka jak barszcz z Biedronki) pod każdym możliwym aspektem wygląda jak ubogi krewny.  

I mam tu na myśli zarówno absolutny brak talentu, deficyt umiejętności budowania niepokojącego klimatu, wywoływania zainteresowania wydarzeniami dziejącymi jak też opowiadanie ciekawej historii oraz posiadanie dobrze zagranych protagonistów, z którymi można się utożsamiać (Czyli odwrotnie niż to miało miejsce przy okazji bohaterów "Udręczonych". Tam można było bowiem wyróżnić kreacje Kyle'a Gallnera czy  Eliasa Koteasa. Tu bohaterowie to jedna wielka szara masa bez osobowości czy jakichkolwiek cech różnicujących).  

Rodzi się zatem pytanie: Czy istnieje jakikolwiek logiczny powód (oczywiście poza , wspomnianym tu już wczoraj, podpięciem się pod znany tytuł), dla którego ten co najwyżej przeciętny i mało angażujący film w ogóle powstał? (Nie mówiąc już nawet o byciu częścią tego samego uniwersum, z którym ma mniej więcej tyle wspólnego co ja z fanatykami "Zmierzchu". Właściwie nie ma wszak powodów by nie był to odrębny byt nazywający się po prostu "Duchy z Georgii"). Moim zdaniem absolutnie nie. 

Podsumowując. No to wyścig o tytuł najmniejszej potrzebnego sequelu tego roku mamy już chyba rozstrzygnięty. Bo choć jeszcze szmat czasu do końca roku i jeszcze wiele może się wydarzyć to wątpię czy jakakolwiek produkcja choćby zbliżyła się do poziomu osiągniętego przez "Duchy z Georgii". Paradoksalnie jednak wcale nie musiało tak być. Sama historia stanowiąca kanwę scenariusza wydaje się bowiem całkiem interesująca i przy lepszym wykonaniu (Ktoś powinien zdecydowanie pomyśleć o możliwości ewentualnego remaku i zatrudnieniu diametralnie innej ekipy.  Bo nie uszukujmy się. Aktorzy tu grający byli kłodami drewna (Nie chcę się chwalić ale czuję, że sam zagrałbym to zdecydowanie lepiej) a reżyser miał tyle talentu, że aż przykro o tym mówić) mogliśmy otrzymać kawałek dobrego kina. Nadal jednak nie zmieniłoby to nic w kwestii tego, że kompletnie nie pasuje on do części pierwszej. 

OCENA: 4/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci