Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

KOP czyli kilka obejrzanych produkcji (odcinek 4)

bradesinarus

1. Szamanka (1996)

AŻ

Reżyseria: Andrzej Żuławski

Scenariusz: Manuela Gretkowska

Mindfuck po polsku. Głośny w swoim czasie obraz, który otacza legenda, sama w sobie mogąca tak swoją drogą stanowić świetny materiał na film. Nie ukrywające swych aspiracji do bycia sztuką wyższą dzieło jednego z największych oryginałów i skandalistów, którego śmiało można określić mianem enfant terrible krajowych artystów. Tytuł budzący skrajne emocje (a takie kino jak wiadomo lubię najbardziej). Film aż do przesytu wypchany nagością, perwersyjnymi scenami erotycznymi (przy których to co ma nam do zaoferowania ubiegłoroczne "Big Love" (będące notabene całkiem niezłym filmem) wydaje się być niewinną igraszką) , dziwacznymi kreacjami aktorskimi (Iwona Petry!), antyreligijnymi obsesjami reżysera (o czym świadczą teksty w stylu "Jak się nic nie wie, to się zostaje księdzem"), napuszonymi pseodofilozoficznymi dialogami oraz świetnym i zapadającym w pamięć, a jednocześnie w jakiś zastanawiający sposób adekwatnym do poziomu aktorstwa, podkładem muzycznym Andrzeja Korzyńskiego. Produkcja usiłująca szokować za wszelką cenę (ergo kultowy już dzisiaj motyw z wyjadaniem mózgu łyżeczką) i piekielna trudna do zrozumienia  (W każdym razie ja tego nie potrafię. Jednak biorąc pod uwagę, iż za scenariusz odpowiadała Manuela Gretkowska czyli naczelna polska feministka można śmiało przypuszczać, że w zamyśle chodziło pewnie o stworzenie jakiejś wczesnej i wyprzedzającej oryginał wariacji na temat "50 twarzy Greya", w której tematem wiodącym miało być  ukazanie  seksualnego zniewolenia kobiet). Wyrazisty obraz niemożliwy do jednoznacznego ocenienia gdyż albo odbierzemy go jako wytwór kompletnego geniuszu albo (co najbardziej prawdopodobne) uznamy go za szmirę, totalny bełkot i dowód na całkowitą utratę zmysłów przez jego autora.

Zatem rozumiecie chyba, że choć osobiście uważam go za całkiem niezły to nie mogę go ani polecić ani go odradzić i muszę ostrzec, że ewentualna decyzja o seansie powinna być podjęta na własną odpowiedzialność. W każdym razie zostaliście ostrzeżeni.  

OCENA: 7/10

XXX

2. Kołysanka (2010)

Koło

Reżyseria: Juliusz Machulski

Scenariusz: Adam Dobrzycki

To nie jest aż tak zły film jak można było przypuszczać na podstawie niezbyt przychylnych opinii i trudno mi mówić o jakimś wyjątkowym rozczarowaniu.  Ba! Pod pewnymi warunkami seans "Kołysanki" mógłbym nawet ocenić jako całkiem udany. Gra aktorska jest tu bowiem co najmniej przyzwoita (Szczególnie jeśli chodzi o kreacje niezawodnego jak zawsze Roberta Więckiewicza i urzekającej Małgorzaty Buczkowskiej), muzyka Michała Lorenca robi niezły klimat a podczas kilku scen (takich jak chociażby motyw z głuchoniemą) autentycznie można się było roześmiać. I tylko nie mogę jakoś oprzeć się wrażeniu, że po Juliuszu Machulskim, geniuszu polskiej komedii i twórcy tak rewelacyjnych produkcji jak chociażby "Vinci" czy "Killer" należało się spodziewać zdecydowanie więcej niż taka niespecjalnie straszna i niespecjalnie śmieszna produkcja usiłująca być polską "Rodziną Addamsów" 

OCENA: 6/10 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci