Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka Piłka: "Tristram Shandy" (2005)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

TS

Reżyseria: Michael Winterbottom

Wyznaję jedną prostą zasadę. Dla własnego komfortu psychicznego nie można bez przerwy oglądać wstrząsających i niepokojących filmów. Dlatego po wczorajszej projekcji rewelacyjnego obrazu Gregory'ego Wilsona musiałem zrobić sobie przerwę i zabrać się za coś zdecydowanie lżejszego. 

Dlaczego by więc nie skorzystać z okazji i nie obejrzeć dziwacznego metafilmu (Czyli obrazu wchodzącego za kulisy i pokazującej nam proces produkcyjny od kuchni (w tym wypadku chodzi o ekranizację książki "The Life and Opinions of Tristram Shandy, Gentleman" Laurenca Sterna uchodzącej za absolutnie nie nadający się do sfilmowania literacki eksperyment). Szczególnie, że jak przecież doskonale wiecie od czasu obejrzenia serialu "Statyści" (który tak swoją drogą absolutnie polecam bo jest naprawdę kapitalny, niegłupi i dysponuje urzekającą atmosferą) z genialnym Ricky Gervaisem bardzo lubię takie klimaty.

I muszę powiedzieć, że była to dobra decyzja. Bo "Tristram Shandy" film z udziałem plejady znakomitych aktorów (m.in. Steve Coogan, Jeremy Northam, Gillian Anderson, Stephen Fry, Naomie Harris i Ian Hart) i w reżyserii Michaela Winterbottoma twórcy odpowiedzialnego m.in. za głośne "9 songs", do którego notabene również się przymierzam, to całkiem interesujące i zdecydowanie pokręcone dzieło, które warto obejrzeć choćby dla fascynującego konceptu przywodzącego na myśl wspomnianych tu już "Statystów", mało znanego "Możemy zaczynać panie McGill" czy stworzonego przez Davida Mameta świetnego choć niedocenionego "Hollywood Atakuje" 

Ocena 7/10  

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci