Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Następny jesteś ty (2013) czyli rozczarowanie

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Y're Next

Reżyseria: Adam Wingard

Scenariusz: Simon Barrett


Co za przypadkowy zbieg okoliczności! Kiedy wczoraj naszła mnie ochota na powtórzenie sobie bardzo dobrego, stylowego i niezwykle klimatycznego  hołdu dla kina z lat osiemdziesiątych czyli rewelacyjnego "House of the devil" w reżyserii Ti Westa, w mojej opinii jednego z najbardziej utalentowanych niezależnych filmowców (Notabene o tym dziele już kiedyś pozwoliłem sobie  wypowiedzieć szerzej więc pozwólcie, iż tym razem nie będę się rozpisywać tylko po prostu zachęcę was do jego obejrzenia bo uważam, że zdecydowanie jest to produkcja warta uwagi) absolutnie nie spodziewałem się, iż dziś będzie mi dane zobaczyć film z jego aktorskim udziałem.


I nie chodzi mi o jakiś zwykły, przypadkowy film. To byłoby zbyt proste i nie warte wzmianki. Mówię  o jednym z najbardziej przeze mnie oczekiwanych tytułów roku (czego zresztą nigdy nie kryłem). Obraz,o którym grubo przed (notabene odwleczoną z jakichś powodów aż o dwa lata) premierą nasłuchałem się opinii z jak rzekomo oryginalnym i inteligentnym filmem, wywracającym gatunkowe schematy mamy do czynienia. I wiecie co? Jakoś zupełnie tego nie odczułem i z przykrością stwierdzam, że chyba nie warto było na niego czekać.  


Przyznaję, że naprawdę nie wiem jak mam obiektywnie ocenić tę produkcję. Bo z jednej strony muszę powiedzieć, że "You're Next" to obraz niewątpliwie udany, porządnie zrealizowany (choć nad niektórymi elementami przydałoby się jeszcze popracować) oraz rezentujący dość wysokie tempo, przy którym nie było czasu się nudzić. Z drugiej jednak razi fakt, że przy takiej reputacji można było spodziewać się czegoś lepszego. Czegoś na miarę rewelacyjnego i niezmiernie przewrotnego "Domu w Głębi Lasu", który w mojej ocenie pokazał jak należy film kompletnie demoluje gatunek (Od czasu obejrzenia "Cabin in the woods" nie potrafię już bowiem na poważnie brać slasherów dziejących się w lesie) i wywraca go na drugą stronę. Tymczasem tutaj dostajemy obraz, który nie dość, że niczym się nie wyróżnia z grona innych podobnych produkcji, będąc po prostu słabym przedstawicielem nurtu "home invasion" (Którego najlepszym reprezentantem, obok zaskakującego "Statica", są świetni "Nieznajomych" w reżyserii Bryana Bertino) to w dodatku absolutnie nie zachęca do ponownego seansu i ze świecą w ręku możemy w nim szukać jakiegoś szczególnego napięcia, elementu zaskoczenia, jawnej zgrywy z używanych przez filmowców klisz i schematów, lekkości i humoru, brutalnych scen czy chociażby wyrazistych postaci, za którymi będziemy trzymać kciuki lub które po prostu zapamiętamy, bo wykazują choćby strzępy osobowości (Nie rozumiem więc dlaczego twórcy postanowili strzelić sobie w stopę i na dość wczesnym etapie "spacyfikowali" Amy Seimetz. Przecież, jak dowodzi chociażby niezmiernie udany tegoroczny "Upstream Color", jest ona nie tylko urocza, ale przede wszystkim utalentowana i w mojej ocenie jako "final girl" wypadłaby znacznie lepiej i bardziej przekonująco od niezmiernie wkurzającej Sharni Vinson)  

 

Podsumowując. Chyba jednak coś jest na rzeczy w kwestii tego, że najlepszymi produkcjami roku okazują się te, na które wcześniej nie oczekiwałem. "You're Next" bowiem to, obok "Lords of Salem" jedno z moich największych tegorocznych rozczarowań.

 

OCENA: 6/10 (A i to nie wiem czy nie jest ocena zawyżona) 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci