Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Istnienie" {Haunter} (2013)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Haunter

Reżyseria: Vincenzo Natali

 

No cóż! Jeżeli do tej pory mogłem jeszcze mieć co do tego wątpliwości (Szczegolnie po niezbyt przekonującej "Istocie") to teraz mam absolutną pewność że Vincenzo Natali jest naprawdę utalentowanym i niezaprzeczalnie kreatywnym reżyserem ze swoim własnym niepowtarzalnym stylem, który notabene bardzo mi odpowiada.

 

Bo choć "Istnienie" czyli jego najnowsze dzieło, jak na horror (którym rzekomo miało być) nie jest jakoś szczególnie straszne  oraz trudno je uznać za osiągnięcie choćby w połowie dorównujące mocy odziaływania opus magnum tego reżysera czyli kapitalnemu "The Cube", dickowskiemu w wymowie "Cypherowi",  czy purnonsensowemu "Nothing" to jednak muszę przyznać, że stanowi ono zaskakująco ciekawą produkcję, która bardzo przypadła mi do gustu.

 

Zresztą doprawdy trudno żeby było inaczej, skoro mamy tu niemal wszystkie cechy, które moim zdaniem powinien posiadać każdy film: Urzekający, niepokojący i lekko surrealistyczny klimat; naprawdę intrygujący koncept fabularny w twórczy sposób wykorzystujący motyw bohaterów uwięzionych w pętli czasu; wiarygodnych bohaterów; brak potrzeby uciekania się przez twórców do taniego efekciarstwa w celu przykrycia płytkiego scenariusza oraz świetną grę aktorską (Zwłaszcza jeśli chodzi o uroczą Abigail Breslin niezbicie dowodzącą, że obok wspominanej wczroaj Chloe Moretz jest najbardziej utalentowaną aktorką najmłodszego pokolenia (a przy okazji pokazującą, że sympatyczna bohaterka, której los nie jest nam obojętny to dla horroru zdecydowanie wartość dodana) oraz charyzmatycznego (i stanowczo zbyt rzadko właściwie wykorzystywanego) Stephena McHattie, którego osobiście podziwiam za pamiętną kreację Granta Mazzy'ego w kapitalnym "Pontypool" Bruce'a McDonalda i bycie praktycznie jedyną zaletą słabego "Tall Mana" czyli ubiegłorocznej produkcji twórcy kapitalnego "Martyrs" Pascala Laugiera).

 

Podsumowując. "Haunter" to solidnie wykonana, inteligentna produkcja, która nie przypadnie do gustu fanom wszelkich krwawych rzeźni czy szeroko rozprogowanych pozycji w rodzaju "Obecności" czy omawianej wczoraj "Carrie" (Wystarczy zresztą spojrzeć na niektore filmwebowe komentarze by się o tym przekonać) ale bez wątpienia powinna się spodobać zwolennikom lżejszej odmiany horroru i filmom spod znaku "Innych" czy "Szóstego Zmysłu" oraz wszystkim tym, którzy "wolą atmosferę niż noże czy siekierę" i są spragnieni powiewu świeżego powietrza w tej dość zatęchłej branży.   

OCENA: 8/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci