Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Labirynt" {Prisoners} (2013)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Prisoners

 

Reżyseria: Denis Villeneuve

 

No cóż! Mogę tylko powiedzieć, że co się odwlecze, to nie uciecze. Wszak jak zapewne pamiętacie na seans filmu Denisa Villeneuve'a, twórcy głośnego "Pogorzeliska",  zdecydowałem się wbrew temu, że los kładł mi olbrzymie kłody pod nogi w postaci chociażby potwornego przeziębienia, przez które umknął mi pokaz zorganizowany w ramach zlotu "Filmweb Offline". Sami powiedzcie, czy ktoś znacznie mniej przesądny nie mogłby tego odebrać jako swoistego fatum? Wielce symptomatycznego ostrzeżenia przed zabieraniem się za tę produkcję?

 

Ja jednak już niejednokrotnie dawał wyraz temu, że jestem osobą niezwykle przekorną, więc stawiane przez los przeciwności tylko spotęgowały mój apetyt sprawiając, że postanowiłem skorzystać z pierwszej nadażającej się okazji by udać się do kina. I muszę powiedzieć, iż absolutnie tego nie żałuję.

 

Albowiem mimo dość niespiesznego tempa akcji, które nie przypadnie raczej do gustu większości widzów "Labirynt" okazał się kapitalnym, trzymającym w napięciu przez każdą sekundę  dziełem, które mnie kompletnie oczarowało swą wzorcowo poprowadzoną fabułą, jakby żywcem wziętą ze skandynawskich kryminałów, chłodnymi, klimatycznymi zdjęciami Rogera Deakinsa (Może w tym roku akademia wreszcie przestanie go ignorować, dostrzeże jego umiejętności i nagrodzi  zasłużonym Oscarem?), świetnymi kreacje aktorskie z bardzo dobrym Hugh Jackmanem na czele oraz  gęstą, niepokojącą atmosferą przywodzącą na myśl kapitalnego "Zodiaca" (w którym tak swoją drogą również wystąpił Jack Gyllenhaal). Tytułem, jaki bez cienia wątpienia stanowił jedno z największych filmowych jakie miałem okazję zobaczyć w tym roku.

 

Właściwie to poza niezbyt przekonującą Marią Bello, która w mojej opinii jest najsłabszym elementem tej układanki (ale tego w sumie można się było spodziewać. Wszak jej "styl aktorski" {o ile nazwanie jej sztywnych i pozbawionych jakiegokolwiek talentu czy umiejętności wyrażania emocji popisów, przy których nawet Halle Berry prezentuje się jak Jack Nicholson można w ogóle nazwać aktorstwem. Swoją drogą ciekawe kto promuje i obsadza w kolejnych projektach takie beztalencie a niedostrzega wielu innych aktorek, takich jak chociażby Mary Elizabeth Winstead które nie dostają ról nawet w połowie dorównujących ich potencjałowi) to jakieś kuriozalne nieporozumienie. Tak wiem, że jej postać na ekranie jest relatywnie krótko, ale czy naprawdę tak trudno było zatrudnić do tego filmu aktorkę potrafiącą grać? Choćby Radhę Mitchell, która w "Silent Hill" udowodniła, że potrafi stworzyć naprawdę przekonującą kreację i zupełnie nie rozumiem dlaczego decydenci z fabryki snów postanowili zaszufladkować ją do tak marginalnych w zasadzie ról jak we "Frozen Ground" gdzie pojawia się na góra pięć minut?) nie bardzo mogę się do czegokolwiek przyczepić. Jasne! Film nie obfituje może w jakieś szczególnie widowiskowe sceny morderstw, formalne ozdobniki maskujące brak treści, zakończenie usiłujące być na siłę zaskakujące nawet kosztem logiki i szaleńcze tempo akcji ale rekompensuje nam to z nawiązką atmosferą oraz faktem, iż mamy tu do czynienia po prostu z dobrze opowiedzianą, dającą do myślenia historią, którą ogląda się praktycznie jednym tchem.

 

W uzupełnieniu tego co napisałem powyżej, warto również wspomnieć, iż dzieło Denisa Villeneuva jest jednocześnie przedstawicielem coraz rzadziej dziś spotykanego kina akcji, którego twórcy nie wątpią w inteligencję widza i zamiast wtłaczać mu łopatologicznie do głowy gotowe rozwiązania zostawiają nas swoiste puzzle złożone z niedopowiedzeń i nie do końca wyjaśnionych wątków, których znaczenie musimy sobie sami zinterpretować i ułożyć w odpowiednim miejscu

 

Podsumowując. Nie wahajcie się zatem ni chwili, tylko lećcie do kina. Zdecydowanie nie będziecie tego żałować, gdyż, Tak jak już wam bowiem wspomniałem, "Labirynt" to sprawnie zrealizowany, niegłupi, umiejętnie mylący tropy i trzymający w napięciu obraz, który autentycznie urzeka oraz wywiera niezatarte wrażenie. 

 

OCENA: 9/10



© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci