Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Powtórzenia {Repeaters} (2010)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Repeaters

 

Reżyseria: Carl Bessai

Gatunek: Dramat, Thriller, SF


To powinno być naprawdę dobre dzieło. Muszę wszak przyznać, że pomysł by bohaterami tej opowieści uczynić trójkę młodych ludzi, pensjonariuszy ośrodka dla uzależnionych, którzy z jakiegoś bliżej niewyjaśnionego powodu zostają uwięzieni w pętli czasu i zmuszeni do ciągłego powtarzania tego samego dnia wydał mi się całkiem interesujący (jak już wielokrotnie wszak pisałem jestem wielkim miłośnikiem tak nietypowych pomysłów fabularnych) i nawet mimo faktu, że w przeszłości powstało już kilkadziesiąt produkcji opartych na podobnym koncepcie (Choćby "Piąty Wymiar", tegoroczny "Plus One" czy "Dzień Świstak) niewątpliwie można było zrealizować na takim fundamencie ciekawą oraz całkiem oryginalną produkcję. Niestety do tego by tak się stało reżyserem musiałby być utalentowany twórca w rodzaju Nacho Vigalondo (Notabene serdecznie polecam jego "Zbrodnie Czasu") a nie ktoś, kto wydaje się być równie kreatywny co Maria Bello aktorsko przekonująca.

 

Oglądając bowiem "Repeaters" ma się nieodparte wrażenie, że (swoją drogą zupełnie jak to ma miejsce swoją drogą w przypadku obcowania z większością polskich filmów) ktoś uznał sam koncept za tak genialny, że w pojedynkę będzie potrafił załatwić sprawę i przyciągnąć widzów przed ekran. A skoro tak, to chyba nie można się specjalnie dziwić, że cała twórcza inwencja scenarzysty zakończyła się na wymyśleniu ciekawego pomysłu wyjściowego (Zresztą może czego innego można się było spodziewać po produkcji, której scenarusz powierzono osobie mającej na koncie tak kreatywne projekty jak "Power Rangers" czy "Zemsta Niedźwiedzicy"? I tak powinniśmy być wdzięczni Opatrzności, że finalny produkt w ogóle da się oglądać!) Bo przecież kto by się przejmował takimi detalami jak wciągająca fabuła, odpowiednia atmosfera, przyzwoita gra aktorska czy sympatyczni bohaterowie, którym faktycznie chce się kibicować, prawda?


Podsumowując. Serdecznie odradzam seans "Powtarzaczy". Mimo bowiem najszczerszych chęci, wywoływanych umiłowaniem podobnych fabularnych konceptów oraz przyzowitą muzyką stworzoną przez Jeffa Dannę, nie potrafię powiedzieć by seans tego obrazu był choć odrobinę satysfakcjonujący. Zdecydowanie lepiej więc obejrzeć "Dzień Świstaka" czy "Piąty Wymiar" niż skazywać się na dziewięćdziesiąt minut pozbawionej uroku, bezczelnej zrzynki z wyżej wymienionych dzieł.


OCENA: 3/10      

 

 

   

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci