Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: Among Friends (2012)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

AF

Reżyseria: Danielle Harris


"Among Friends" to reżyserski debiut (przynajmniej jeśli chodzi o produkcje wyreżyserowane samodzielnie, bo przecież na jej koncie znajduje się również udział przy tworzeniu, wraz z Heather Langenkamp i Ellie Cornell filmu "Prank") Danielle Harris, którą notabene lubię (głównie z powodu posiadania przez nią ekranowej charyzmy oraz ciemnych włosów i dużych oczu czyli walorów będących moim nieskrywanym fetyszem) ale która do tej pory znana mi była raczej z, dość przyzwoitych muszę rzec, występów przed kamerą w kilkunastu mniej lub bardziej udanych horrorach (takich jak m.in. Halloween i Halloween 2 Roba Zombie, Topór 2 i Topór 3 czy Chrome Skull: Laid to Rest). Przyznaję zatem, że spodziewałem się, że taka "gatunkowa wyjadaczka" będzie dysponowała odpowiednim wyczuciem materiału, by bez problemu poradzić sobie ze stworzeniem co najmniej przyzwoitej, satysfakcjonującej produkcji.

 

Muszę jednak przyznać, że po seansie czuje raczej  rozczarowanie niż choćby szczątkową satysfakcję. Wszak mimo bowiem tego, iż teoretycznie rzecz biorąc "Among Friends" posiada jakieś tam pozytywne cechy (Np. to że możemy tu zobaczyć AJ Bowena, Kane'a Hoddera, Xaviera Gensa (reżysera "The Divide" czy "Frontieres"  czy Michaela Biehna oraz momenty kiedy do gry wchodzą świetne sekwencje narkotycznych wizji wynoszące ten obraz choć przez krótką chwilę na poziom meta) to jednak kiedy spojrzymy na wszystko holistycznie niezwykle trudno jest stwierdzić, że mamy tu do czynienia z dobrym filmem.


Najważniejszym powodem takiego stanu rzeczy jest niewątpliwie fakt, że postacie, w zamyśle twórczyń mające zapewne być naszymi protagonistami, są w rzeczywiści grupką kompletnie pozbawionych osobowości kawałków drewna co praktycznie uniemożliwia przejmowanie się ich losem więc jakakolwiek próba budowania napięcia jest z góry skazana na niepowiedzenie. Ciekawe kiedy wreszcie twórcy horrorów zrozumieją, że widz potrzebuje przynajmniej jednej postaci, którą polubi bo oglądanie ciągu okropnych scen przytrafiających się okropnym bohaterom nie jest zajmujące, ale po pewnym czasie staje się nużące i zaczyna męczyć (Dlatego moim zdaniem tak duże wrażenie wywiera omawiana tu nie tak dawno "Dziewczyna z Sąsiedztwa" Gregory'ego Wilsona, w którym to obrazie nieprzyjemne rzeczy, oględnie rzecz biorąc, przytrafiają się uroczej Blythe Auffarth)


Gdyby chociaż czarny charakter był w jakikolwiek sposób fascynujący czy choć w niewielkim stopniu przypominał takie niezapomniane kreacje jak Lola (Robin McLeavy) w "The Loved Ones", Mary Mason (Katharine Isabelle) w "American Mary", Baby (Sheri Moon Zombie) w "Domu 1000 Trupów" czy Asami (Eihi Shiina) w "Grze Wstępnej". Wówczas można byłoby nie zwracać uwagi na błędy fabularne tylko rozkoszować się dobrym aktorstwem.  Niestety. Bernadette, w której rolę wciela się tak swoją drogą Alyssa Lobit czyli scenarzystka tej produkcji, nie tylko nie wypada jakoś szczególnie przekonująco, ciekawie  i orginalnie, ale wręcz można ją określić co najwyżej mianem "Jigsawa w spódnicy". Wszak podobnie jak jej, skądinąd bardziej udany, odpowiednik karze ludzi za błędy popełnione w przeszłości.

 

Podsumowując. Jeśli widzieliście choć jeden film aspirujący do gatunku torture porn to "Among Friend" absolutnie nie ma czym was zaskoczyć czy specjalnie poruszyć. Ba! Jak na hybrydę horroru-komedii (A przynajmniej tak jest on klasyfikowany) to nie ma tu nic zabawnego czy strasznego. Ogólnie zatem rzecz biorąc Danielle Harris zdecydowanie powinna pozostać przy aktorstwie bo to zdecydowanie lepiej jej wychodzi.  

 

OCENA: 4/10

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci