Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: Hanna (2011)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Hanna

Reżyseria: Joe Wright

 

Jakoś do tej pory nie miałem przyjemności obcowania z produkcjami sygnowanymi nazwiskiem Joe Wrighta czyli brytyjskiego reżysera odpowiedzialnego m.in. za nagrodzoną Złotym Globem i Baftą oraz nominowaną do Oscara "Pokutę". Chyba jednak będę musiał nadrobić zaległości Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, iż jego nazwisko przewija się jako poważna kandydatura do wyreżyserowania kiedyś filmu o przygodach Jamesa Bonda, oraz to, że po obejrzeniu "Hanny" jestem kompletnie oczarowany i urzeczony.

 

I choć można zarzucać temu dziełu, że zaczyna się dość niemrawo (Przyznaję, że sam miałem wielką ochotę wyłączyć go po pierwszych dziesięciu minutach), że tempo nie jest szczególnie imponujące a fabuła wydaje się pozbawiona jakiegoś głębszego sensu (Mimo, że scenariusz dwukrotnie (w roku 2006 i 2009) znalazł się na tzw. czarnej zawierającej najlepsze skrypty, które jeszcze nie zostały zrealizowane)  to jednak w miarę rozwoju akcji niewątpliwie dostrzeżemy, że mamy tu do czynienia z obrazem wzorcowo zrealizowanym (szczególnie jeśli wziąć pod uwagę sposób filmowania wszelkich scen  akcji), dysponującym fantastycznym klimatem umiejętnie łączącym powagę z lekkością, znakomitą oprawą wizualną (świetne zdjęcia Alwina Kuhlera), hipnotyzującą ścieżkę dźwiękową w wykonaniu The Chemical Brothers, wiarygodnymi charakterami oraz rewelacyjną kreacją Saoirse Ronan, która zdecydowanie potwierdza, że jest jedną z najbardziej utalentowanych aktorek młodego pokolenia i jako wyszkolona przez ojca maszyna do zabijania na wzór Hit- Girl z "Kick Assa" wypada chyba nawet lepiej od granego przez Chloe Moretz "oryginału". Skoro wspomniałem już o grze aktorskie to warto byłoby nadmienić, iż (w przeciwieństwie do takiej np. "Carrie", w której jedynym jasnym punktem była wspomniana tu już Moretz) w "Hannie nie mamy do czynienia z popisem jednego aktora. Wszyscy bowiem członkowie obsady, wśród których wyróżnić możemy Erica Banę (niezapomniany Bruce Banner z najlepszej moim zdaniem wersji Hulka czyli z filmu wyreżyserowanego przez Anga Lee), Jasona Flemynga  czy Cate Blanchett, bardzo dobrze wywiązują się z powierzonych  im zadań.  

 

Podsumowując. Nie będę pisał, że absolutnie polecam ten film i przekonywał, iż koniecznie musicie go obejrzeć bo po tym wszystkim co do tej pory napisałem to się rozumie samo przez sie. Chciałbym więc podziękować panu Wright za stworzenie tak dobrego, niemal stuprocentowo angażującego dzieła i życzyć by nie podążał drogą Neilla Blomkampa, brnącego w stronę nużących obrazów zaangażowanych tylko pielęgnował swój styl do tworzenia obupólnie satysfakcjonujących obrazów.

   

OCENA: 9/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci