Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Magia Uczuć {The Fall} (2006)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

TF

Reżyseria: Tarsem Singh


Jakie to szczęście, że jestem wielkim miłośnikiem kina jakie reprezentuje sobą "Magia Uczuć"! Dzięki temu bowiem zamiast narzekać na nielogiczność, pretensjonalność i płytkość przekazu mogłem, podobnie jak to miało miejsce w przypadku rewelacyjnego "Atlasu Chmur" dać się uwieść urzekającej atmosferze niczym najpiękniejszej dziewczynie, z szeroko otwartymi ustami chłonąć zawartą w tej produkcji dawkę surrealizmu oraz po prostu rozkoszować się przepięknymi zdjęciami Colina Watkinsona, urodą Justine Waddell czy cudowną muzyką stworzoną przez Howarda Shore'a do spółki z Krishną Levym. Zresztą nie powinniście się specjalnie dziwić bo mniej więcej takiego obrotu spraw należało się spodziewać.


Kolejny raz bowiem mamy do czynienia z obrazem stworzonym przez Tarsema Singha i, jak zresztą można się było o tym przekonać podczas oglądania najsłynniejszego jak do tej pory dzieła hinduskiego twórcy czyli urzekającej "Celi" z kapitalną kreacją Vincenta D'Onofrio nie da się zaprzeczyć, iż ten filmowiec  jest, zaraz obok Zacka Snydera, Winding Refna (polecam jego najnowszy film czyli "Only God Forgives"), Tim Burtona, Terry'ego Gilliama czy Davida Lyncha jednym z tych współczesnych reżyserów, których bez wątpienia można określić mianem artystów ekranu. 


Poza bowiem posiadaniem niepowtarzalnego stylu i imponującej kreatywności twórców reprezentujących ten nurt cechuje  bezgraniczna wiara w wyższość formy nad treścią pozwalająca im praktycznie wcale nie przejmować się takim drobiazgiem jak dbanie o przychylność przeciętnego widza spodziewającego się  logicznej, przewidywalnej fabuły; głębokości przekazu; tworzenia ciekawych bohaterów, linearności narracji, psychologicznej wiarygodności oraz jak najbardziej wiernego odwzorowania rzeczywistości. Czyli jednym słowem tych wszystkich cech, które zdaniem absolutnej większości odbiorców znamionują wartościowe kino. Tymczasem tu mamy do czynienia z czymś wręcz przeciwnym! Obrazem skierowanym do koneserów pamiętających, iż obcują ze sztuką wizualną więc nie boją się ( a raczej to właśnie z nich czerpią największą przyjemność) wszelkich formalnych eksperymentów  polegającym na tym, by dzięki zdumiewającemu zmysłowi plastycznemu swoich twórców zamienić się w małe arcydzieła, prawdziwą "ucztę dla oka", której celem jest zabrać widza na szaloną przejażdzkę po krainie pełnej magii i  nieskrępowanej wyobraźni. 


Podsumowując. Po seansie "Magii Uczuć" żałuję tylko jednego. Tego mianowicie, że nie było mi dane obejrzeć tego rewelacyjnego dzieła na wielkim ekranie. Czuję bowiem, iż byłoby to niezapomniane przeżycie.


OCENA: 9/10

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ilsa333

    Bagienniku, widziałam Cię w top 10 blogów 'kultura'. Gratki:D

  • bradesinarus

    Dzięki! A najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, żekompletnie nie rozumiem dlaczego tak się dzieje bo jestem absolutnie przekonany, iż od dłuższego czasu piszę coraz mniej błyskotliwie i po prostu słabo.

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci