Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka Piłka: Pluję na twój grób 2 {I spit on your grave 2} (2013)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

ISOYG

Reżyseria: Steven R. Monroe


Przyznaję, że sam nie wiem dlaczego zabrałem się za ten film. Przecież nawet nie lubię gatunku "rape and revenge" a w dodatku nic nie wróżyło tu dobrego kina. W końcu czego mogłem bowiem wymagać od sequela remaku (swoją drogą podobno całkiem przyzwoitego i znacznie lepszego od pierwowzoru, co rzadko się zdarza. Będę więc musiał kiedyś rzucić okiem) filmu, który nie dość, że posiadał już oficjalny sequel (z tego co słyszałem dość słaby) zatytułowany "Savage Vengeance" to w dodatku sam w sobie nie bardzo utrafił w mój gust czemu zresztą dałem wyraz w odpowiedniej notce.


Ba! Gdyby chociaż sequel był w jakikolwiek sposób powiązany z poprzednikiem wówczas moje podejście do produkcji stworzonej przez Stevena Monroe byłoby łaskawsze a ocena wyższa. Ale nie! Podobnie jak to miało miejsce w przypadku omawianego nie tak dawno "Haunting in Connecticut: Ghost of Georgia" dostajemy tu historię, która spokojnie mogłaby stanowić podstawę całkowicie odrębnego filmu z gatunku "rape & revenge".  Mamy tu więc opowieść o  dziewczynie (granej przez Jemmę Dallender, która notabene pod względem typu urody nieodparcie kojarzyła mi się ze znaną z oryginału Camille Keaton), która tym razem nie jest pisarką poszukującą natchnienia w leśnej głuszy , ale początkującą modelką dokonującą okrutnej zemsty na swoich prześladowcach.  I to w zasadzie byłoby na tyle.


Bo choć trzeba przyznać, że jest to mroczne kino, które z powodu dużego natężenia brutalności nieprzyjemnie się ogląda (Co w głównej mierze jest jednak zasługą poruszanej tematyki niż autentycznych starań reżysera. Aczkolwiek poziomu wstrząsającej "Dziewczyny z Sąsiedztwa" na szczęście nie udało się twórcom osiągnąć)  to samo epatowanie sugestywnie ukazanym  okrucieństwem nie wystarcza by można było takie dzieło określić takie dzieło przynajmniej mianem satysfakcjonującego przeżycia. Musi być ono podparte przyzwoitą grą aktorska (zwłaszcza ze strony naszej protagonistki. No wiecie. Żebyśmy mogli, a przede wszystkim chcieli, przejmować się jej losem), interesującymi  bohaterami oraz wciągającą fabułą. Tu tego wszystkiego w mojej opinii zabrakło i film jest pusty jak portfel pod koniec miesiąca.


Zatem jeśli naprawdę chcecie obejrzeć dobry, a przede wszystkim satysfakcjonujący tegoroczny rape and revenge to polecam sięgnięcie po wyreżyserowany przez siostry Soskia "American Mary", film o którym już zresztą kiedyś pisałem i  bez cienia zwątpienia mogę powiedzieć, że jest znacznie oryginalniejszą i po prostu lepszą produkcją niż "I spit on your grave 2". Natomiast film Stevena Monroe zdecydowanie radzę sobie odpuścić bowiem nie zawiera on nic czego, w takiej czy innej formie byśmy już kiedyś nie widzieli.


OCENA: 4/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci