Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Różyczka (2010)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Różyczka

Reżyseria: Jan Kidawa-Błoński


Powiem krótko, bo nie ma sensu tego dłużej przeciągać, ani nad czym szczególnie rozwodzić. "Różyczka" to naprawdę udana produkcja, którą obejrzałem z nieskrywaną przyjemnością. Ba! Odważę się nawet postawić miałą tezę, że ten obraz (notabene dość luźno oparty na życiorycie wybitnego Polskiego historyka Pawła Jasienicy) jest jednym z najlepszych obrazów jakie rodzime kino zaoferowało nam w przeciągu ostatnich kilku lat. 


I wbrew pozorom nie jest to wcale twierdzenie na wyrost. Dzieło Kidawy-Błońskiego (autora m.in. kapitalnego "Skazanego na Bluesa") urzeka bowiem subtelnym, nienachalnym klimatem, umiejętnym poprowadzeniem fabuły i w miarę wiernym oddaniem realiów epoki z jej kompletną dezorientacją w kwestii tego komu można zaufać (Wszak nie da się jednoznacznie stwierdzić kto jest przyjacielem a kto wrogiem).  Ponadto dysponuje ono świetnymi kreacjami aktorskimi (Szczególnie jeśli chodzi o grającego esbeka Roberta Więckiewicza, który po raz kolejny nie zawodzi i udowadnia swój niebanalny talent) ambiwalentnymi moralnie postaciami "z krwi i kości" (Mało tego! Każdy uczestnik tej specyficznej rozgrywki ma własne, dość przekonujące, racje uzasadniającego jego czyny a reżyser wydaje się jasno nie deklarować po żadnej ze stron) ładnymi zdjęciami Piotra Wojtowicza, urodą Magdaleny Boczarskiej i bardzo dobrze dopasowaną, nastrojową muzyką Michała Lorenca (która jednak, z wiadomych względów, chyba już zawsze kojarzyć mi się będzie głównie z katastrofą w Smoleńsku).


Podsumowując trzeba zatem jasno powiedzieć, że "Różyczka" jest tytułem, które bez cienia wątpliwości mogę polecić każdemu kto lubi dobre i niegłupie kino.


OCENA: 8/10 

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci