Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Wynalazek {Primer} (2004)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Primer

Reżyseria: Shane Carruth

Scenariusz: Shane Carruth

Kraj: USA

Gatunek: Thriller, SF

Czas trwania: 77 minut

 

Mogłby się wydawać, że z tak ogranego motywu jak podróże w czasie, który fascynował artystów już od czasu kiedy H.G. Wells opublikował "Wehikuł Czasu", nie da się już wycisnąć nic szczególnie oryginalnego, fascynującego oraz zmuszającego do myślenia. No cóż. "Primer", o którym notabene zdążyłem już wspomnieć przy okazji omawiania rewelacyjnego "Upstream Colors" stworzonego przez tego samego reżysera czyli Shane'a Carrutha,  pokazuje jak bardzo mylne jest takie przypuszczenie.

 

Chyba każdy bowiem przyzna, że mamy tu do czynienia z nie powtarzalnym obrazem, który niewątpliwie stanowi jedno z największych osiągnięć tego gatunku i niejako przy okazji daje prztyczka w nos wielkich wytwórni, pokazując, że dla utalentowanego reżysera (A Shane Carruth nie zaprzeczalne należy do tego grona) niski budżet (Przypominam, że ten film został zrealizowany za jedyne 7000 dolarów) absolutnie nie jest przeszkodą w tworzeniu fascynującego kina, od którego nie można oderwać wzroku i do którego chce się wracać (Czy raczej powinienem napisać: trzeba. Wszak w przypadku "Wynalazku" pojedyńczy seans absolutnie nie jest wystarczający by w pełni zrozumieć wszystkie niuanse fabuły . Jako przykład niech posłuży ta znaleziona przeze mnie w internecie grafika, której autor próbował w dość przystępny sposób ułożyć wydarzenia jakich byliśmy świadkami)  Że nie trzeba miliardów i odpicowanych w kosmos efektów specjalnych by zrealizować dzieło, które na długo pozostaje w pamięci, zmusza do myślenia i w pełni zasługuje na tytuł kultowego. Wystarczy mieć dobry pomysł, odpowiednią dawkę kreatywności i umiejętnie rozpisany, czyli  zakręcony jak chińskie S,  scenariusz.

 

Muszę jednak z góry uprzedzić. To nie jest obraz dla każdego. Akcja bowiem rozwija się dość leniwo (co wielu widzów, o czym zresztą mogą świadczyć liczne komentarze typu  przyzwyczajonych do szalonego tempa  może najzwyczajniej w świecie znudzić), gra aktorska nie jest najlepsza (jednak czego można się spodziewać po niemal kompletnych amatorach) a w zawiłych jak tłumaczenia aferzysty meandrach fabuły i kolejnych liniach czasowych niezwykle łatwo jest się pogubić (czego absolutnie nie ułatwia fakt, że Carruth bombarduje nas naukową terminologią, którą ciężko zrozumieć kompletnemu laikowi).

 

Podsumowując. Nie będę ukrywał, że "Primer" mnie zachwycił. Zdecydowanie zachęcam więc do sięgnięcia po dzieło Shane'a Carrutha (który zasłużenie awansuje do grona moich ulubionych reżyserów i sprawia, że na kolejne propozycje sygnowane jego nazwiskiem będę niecierpliwie oczekiwał) i przekonania się na własne oczy, że kino niskobudżetowe nie musi oznaczać gorszej jakości.

 

OCENA: 9/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci