Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Dziewczyna z Szafy" (2013)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

DZS


Reżyseria: Bodo Kox

Scenariusz: Bodo Kox

Kraj: Polska

Gatunek: Dramat, Komedia

Czas trwania: 90 minut

 

Wybaczcie jeśli moja dzisiejsza, swoją drogą dość krótka, recenzja wyda wam się przesadnie entuzjastyczna czy wręcz chaotyczna ale nadal nie mogę wyjść z podziwu z jak fantastyczną produkcją miałem do czynienia i nie mam innego wyjścia jak tylko przyznać, że wszystkie pochwały i porównania do takich klasyków jak "Rain Man" Barry'ego Levinsona (Zwłaszcza jeśli chodzi o wyśmienitą kreację aktorską Wojciecha Mecwaldowskiego i przepiękne, niezwykle nastrojowe zdjęcia Arkadiusza Tomiaka, na którego robotę zwracałem już zresztą uwagę przy okazji omawiania "Hieny" czy "Palimpsestu") jakie można było tu i ówdzie przeczytać czy usłyszeć na temat pełnometrażowego debiutu jednego z najbardziej uznanych polskich filmowców niezależnych Bodo Koxa (Zresztą jego korzenie są w tej cudownej produkcji aż nadto widoczne) są absolutnie zasłużone i jak najbardziej zrozumiałe. 

 

Jeżeli ktokolwiek miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości o jakim filmie mowa, to wyjaśniam, że chodzi mi tu oczywiście o "Dziewczynę z Szafy" czyli  obraz, którym jestem kompletnie oczarowany (Do tego stopnia, że poważnie rozważam ogłoszenie go najlepszym tytułem 2013 roku co tak swoją drogą byłoby pewnym precedensem zważywszy na fakt, że jeszcze żaden polski film nie zwyciężył u mnie w tego typu zestawieniu. No cóż, Zawsze musi być ten pierwszy raz.) i który niezbicie udowadnia, że, wbrew powszechnemu przeświadczeniu, nasi rodzimi filmowcy naprawdę znają się na swoim fachu, dysponującą sporą dawką talentu i kiedy tylko nie ograniczają swych środków artystycznego wyrazu wyłącznie do epatowania martyrologią, tworzenia żenujących komediami pseudoromantycznych z Tomaszem Karolakiem czy ukazywania patologii, potrafią tworzyć naprawdę sympatyczne, zajmujące, w pełni satysfakcjonujące i niemal magiczne kino, od którego nie można się oderwać i którego nie trzeba się wstydzi. Dzieła zachwycające lekko surrealistycznym klimatem, imponujące subtelnością i wrażliwością oraz dysponujące interesującymi bohaterami (przywołującymi na myśl postacie z filmów omawianego tu nie tak dawno Wesa Andersona). Produkcje będące po prostu wzorcowo opowiedzianymi  historiami. Zresztą wystarczy sobie przypomnieć moje opinie na temat "Drzazg" Macieja Pieprzycy, "Wino Truskawkowe" Dariusza Jabłońskiego, "Wojny Polsko- Ruskiej" Xawerego Żuławskiego, "Listów do M." Mitji Okorna czy "Ogrodu Luizy" Macieja Wojtyszki, żeby dojść do wniosku, że  nie jest to tylko odosobniony przypadek czy łabędzi śpiew ale wynik stałego trendu. A przynajmniej ja mam taką nadzieję.

 

Podsumowując. Zdecydowanie zachęcam do sięgnięcia po "Dziewczynę z Szafy", czyli jak już mówiłem jeden z najlepszych filmów tego roku i zanurzenia się w cudowny świat kreowany przez Bodo Koxa. Osobiście mogę zapewnić, że napewno jeszcze niejednokrotnie do niego wrócę

 

OCENA: 9/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci