Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Filmowy Remanent część 34

bradesinarus

1. Volkodaw: Ostatni z rodu Szarych Psów {Volkodav iz roda Serykh Psov} (2006)

Volkodav

Reżyseria: Nikolay Lebedev

Scenariusz: Nikolay Lebedev

Kraj: Rosja

Gatunek: Fantasy

Czas trwania: 136 minut


Powiem krótko. Zdecydowanie odradzam sięganie po tę pozycję. Nie dajcie się bowiem zwieść kampanii reklamowej próbującej nam wmówić, że "Volkodav" to film "którego nie zapomnisz" (Dowód na kreatywność telewizji Puls) lub "najlepsze fantasy od czasu Władcy Pierścieni". Wszak w rzeczywistości mamy tu do czynienia z obrazem, który można co najwyżej określić mianem rosyjskiej i pozbawionej jakiegokolwiek wdzięku odpowiedzi na "Conana Barbarzyńcę". Dziełem nudnym, kompletnie nie angażującym,  fatalnie zagranym (grający głównego bohatera Aleksandr Bukharov posiada charyzmę mokrej ścierki), wyglądającym wręcz dramatycznie źle (Ciekaw jestem na co poszedł budżet w wysokości 30 milionów dolarów. Bo chyba nie tylko na ewidentnie komputerowego nietoperza) oraz ze scenariuszem tak płaskim, iż ściana miałaby kompleksy. Jedynym plusem są tu całkiem ładne aktorki ale prawdę powiedziawszy nawet one nie pomagają gdy przez cały seans toczy się walkę ze snem. 

 

OCENA: 3/10

***

Noc Oczyszczenia {The Purge} (2013)

The Purge

Reżyseria: James De Monaco

Scenariusz: James De Monaco

Kraj: Francja, USA

Gatunek: Thriller, Sf

Czas trwania: 85 minut

 

Trzeba powiedzieć, że mimo przyzwoitej gry aktorskiej (Zresztą trudno się dziwić. W końcu występują tu m.in. Ethan Hawke, Lena Headey a przede wszystkim Rhys Wakefield, który bez wątpienia stanowi najlepszy element tego obrazu) oraz całkiem intrygującego konceptu fabularnego (Niestety na nim cała inwencja twórcza i innowacyjność jakby się skończyła), seans "The Purge" nie daje wystarczającej satysfakcji by można ją było nazwać filmem co najmniej dobrym.

Bo choć produkcję stworzoną przez Jamesa De Monaco (scenarzystę znakomitego "Negocjatora" z Kevinem Spacey i Samuelem L. Jacksonem w rolach głównych) i reprezentująca gatunek "home invasion" (którego najbardziej udanym przedstawicielem nadal pozostaje rewelacyjne "Funny Games" Michaela Haneke) niewątpliwie można obejrzeć bez większego bólu, gdyż nie nudzi, posiada swój klimat oraz jest całkiem sprawnie zrealizowana (a przy okazji dodam, że stanowi zdecydowanie lepszy film od "You're Next" czyli jednego z największych rozczarowań bieżącego roku), to jednak  pozostaje dziełem co najwyżej przeciętnym, niezbyt kreatywnym i w sumie dość mało emocjonującym czy zapadającym w pamięć. 

 

OCENA: 6/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci