Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Śniadanie na Plutonie {Breakfast on Pluto} (2005)

bradesinarus



Niech Cthulhu będzie z wami!

BOP

Reżyseria: Neil Jordan

Scenariusz: Neil Jordan

Kraj: Irlandia, Wielka Brytania

Gatunek: Dramat, Komedia

Czas trwania: 129 minut



Zacznę może od tego, że choć pierwotnie miałem w planach krótką notkę na temat filmu "Prześladowca", w którym jedną z głównych ról zagrał tragicznie zmarły wczoraj Paul Walker (Co się tylko trochę odwlecze w czasie i mam ją "prawie" w całości przygotowaną) to po dzisiejszym spotkaniu w ramach kina studenckiego wiedziałem, że będę musiał zmienić decyzję i napisać kilka słów na temat, co tu dużo mówić, jednego z najlepszych filmów jakie w życiu widziałem. 


Przy okazji warto też wspomnieć, iż po raz kolejny w tym roku (Pierwszym był chyba, wspominany tu nie tak dawno,  rewelacyjny „Sugarman”) miałem okazję przekonać się, że jeśli chodzi o odbiór jakiegoś dzieła filmowego to warto czasem nie ufać intuicji. Pozory wszak mają to do siebie, że mogą mylić.



Wszak nie oszukujmy się! Czy biorąc pod uwagę tematykę poruszaną przez ten film, (którą wbrew pozorom i moim dziwacznym skojarzeniom nie była historia islamskich terrorystów), czyli wiedząc, że będzie on opowieścią o losie transwestyty (Czy też raczej, zgodnie z wysłuchaną przed seansem prelekcją, powinienem powiedzieć- przedstawiciela kultury Queer) w Wielkiej Brytanii lat siedemdziesiątych, można było spodziewać się dobrego, satysfakcjonującego kina. Moim zdaniem nie i dlatego byłem święcie przekonany, że obejrzę raczej coś w rodzaju drugich "Sióstr Magdalenek". Powinienem był zatem porzucić wszelką nadzieję i nastawić na obcowanie z nachalną (i wcale się z tym nie kryjącą) propagandą skierowaną do lewacko nastawionych pseudointelektualistów, którzy za jedyne filmy godne uwagi uznają wyłącznie takie tytuły, które "normalnemu" widzowi wydadzą się nużącą, ordynarną, bełkotliwą i przesadnie ponurą stratą czasu. Ludzi, dla których szczytem ekranowej finezji śmiertelnie poważny obraz o dylematach moralnych afgańskiego hodowcy ziemniaków (koniecznie czarno-biały i koniecznie posiadający za bohatera homoseksualnego ateistę dażącego szczerą nienawiścią wszelkie religie). A co najlepsze  kiedy ktoś, nie daj boże, pozwoli sobie powiedzieć, iż jakieś uwielbiane przez tych „znawców” dzieło mu się nie podobało wtedy natychmiast sięgają oni po argument o braku gustu i hołdowaniu najbardziej prymitywnym instynktom. Tak ich zdaniem wygląda tolerancja !



Na szczęście w przypadku "Śniadania na Plutonie” (dziele Neila Jordana, autora m.in. "Byzantium" czy "Wywiadu z Wampirem") mogę z wielką ulgą powiedzieć, że zostałem przyjemnie zaskoczony zaprezentowanym poziom. Ba! Jestem nim wręcz zachwycony i oczarowany



Nie będzie zatem przesadą jeśli powiem, że w mojej ocenie mamy tu do czynienia z obrazem wybitnym. Produkcją niezbicie dowodzącą, że nawet o poważnych problemach można mówić z wdziękiem i humorem zamiast liczyć, jak zdarza się większości twórców zabierający się za podobne kwestie, na to, że sama tematyka, epatowanie obrzydliwością i próba wywołania skandalu przykryje wszelkie niedostatki i wyniesie całość w górę. Tymczasem opowiadana tutaj historia Patricka "Kociaka" Bradena autentycznie wciąga (Dzieje się tak głównie dzięki wybitnej kreacji Cilliana Murphy, który tym występem tylko utwierdził mnie w przekonaniu,  iż bezapelacyjnie przynależy do grona najbardziej utalentowanych współczesnych aktorów) i interesuje bez uciekania się do jakiś tanich, populistycznych sztuczek. Po prostu dysponuje urzekającym klimatem, niezłą grą aktorską (Poza wspomnianym tu już Murphy'm występują tu przecież także m.in. Liam Neeson, Stephen Rea, Brendan Gleeson czy Ian Hart), przyzwoitym zdjęciami, wysmakowaną robotą operatorską Declana Quinna   oraz świetną ścieżką dźwiękową, wiernie oddającą klimat epoki.

 

Podsumowując. "Śniadanie na Plutonie" absolutnie mnie urzekło, dołącza do grona moich ulubionych produkcji i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś znajdę czas by kiedyś wrócić do zaprezentowanej w nim atmosfery. Będę również serdecznie zachęcał innych do seansu. Uważam bowiem, iż jest to tak dobry obraz, że każdy powinien go obejrzeć. 


OBRAZ: 9/10



© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci