Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć" (2012)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

HK

Reżyseria: Patryk Vega

Scenariusz: Władysław Pasikowski, Przemysław Woś

Kraj: Polska 

Gatunek: Sensacyjny, Wojenny

Czas trwania: 107 minut

 

Przyznaję uczciwie, że siadając dziś do oglądania tej produkcji miałem w planach by, wbrew powszechnym opiniom mieszających film Patryka Vegi z błotem i wprost nazywających ten tytuł jednym z najgorszych filmów 2012 roku, przekornie napisać, że wcale nie jest on taki zły jak go malują. Że naprawdę dobrze się podczas niego bawiłem, gdyż zapewnia satysfakcjonującą rozrywkę, przyzwoitą grę aktorską a pod względem czysto warsztatowym stanowi poprawnie zrealizowane dzieło, które składa należny hołd legendarnemu serialowemu pierwowzorowi, który, co tu dużo kryć, miał wszystko co powinny posiadać tego typu przedsięwzięcia i co sprawia, że "Stawka większa niż życie" się w mojej ocenie absolutnie nie zestarzała i mimo upływu tylu lat od premiery nadal doskonale się ją ogląda : Ociekającego charyzmą głównego bohatera (zdecydowanie "rola życia" Stanisława Mikulskiego) , zapadającego w pamięć antagonistę (kapitalnie zagranego przez Emila Karewicza), wyraźnie widoczną chemię pomiędzy dwiema głównymi postaciami, udanie wykreowany klimat, świetną muzykę Jerzego Matuszkiewicz, trzymającą w napięciu fabułę poszczególnych odcinków (Mi osobiście najbardziej przypadł do gustu odcinek zatytułowany "Poszukiwany Gruppenfuhrer Wolf"), wartką akcję, oraz dobrze napisane dialogi.

 

Niestety Patryk Vega (Który przecież genialnym "Pitbullem" pokazał, że wcale nie jest złym reżyserem, więc naprawdę nie rozumiem dlaczego tak szybko się wypalił i w tej chwili kręci wyłącznie słabe filmy), Władysław Pasikowski, Przymysław Woś nie dali mi na to najmniejszych szans gdyż stworzony przez nich "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć" (Chyba już dłuższego i bardziej idiotycznego tytułu nie można było wymyślić) jest produkcją kompletnie nieudaną. 

 

I to wcale nie dlatego, że powyżsi autorzy odważyli się sięgnąć po legendarną produkcję. Wszak zawsze mogli zaprezentować jakieś w miarę świeży koncept fabularny (Bo trzeba przyznać, że temat poszukiwań bursztynowej komnaty sam w sobie jest dość interesujący a i możliwość zobaczenia ponownego spotkania dwóch najsłynniejszych bohaterów polskiej telewizji brzmi naprawdę kusząco), ciekawe podejście do tematu, własną wizję przygód najsłynniejszego polskiego szpieg, (czyli manewr jaki zastosował chociażby Christopher Nolan przy okazji "Batmana")  lub chociażby, niczym Michel Hazanavicius przy świetnej dylogii "OSS 117" zwiększyć dawkę luzu i humoru aż do granicy przyzwoitości) Największą bowiem wadą tego jest bowiem nie to, że niezbicie udowadnia, iż była inicjatywą mniej więcej tak potrzebną jak rybie wrotki (Zwłaszcza w sytuacji gdy, jak już wspomniałem, serialowy oryginał nadal doskonale się broni przed upływem czasu), ale to, iż fabuła, która w założeniu twórców miała zapewne być niebywale błyskotliwa i imitować zachodnie wzorce pokroju Indiany Jonesa czy Jamesa Bonda (dodajmy, że na ślepo oraz bez jakiegokolwiek wdzięku) jest napisana tak nieudolnie, że absolutnie nie wciąga a nie tak długi przecież czas trwania (Przypominam, że taki przykładowo "Wilk z Wall Street" (notabene serdecznie polecam) trwa niemal trzy godziny, czego podczas seansu praktycznie się nie odczuwa a wręcz chciałoby się żeby zaserwowana nam przez Martina Scorsese orgia trwała jeszcze dłużej) dłuży się niemiłosiernie. Ba! Przypomina raczej niezamierzoną parodię (Zwłaszcza jeśli spojrzymy na tragiczne wręcz efekty specjalne, które powoli stają się normą w polskim kinie) 


Oczywiście w ogólnym odbiorze tego obrazu nie pomaga również to, że poziom gry aktorskiej pozostawia sporo do życzenia. Bo choć możemy tu znaleźć przyzwoite kreacje, zwłaszcza na drugim planie, gdzie całkiem nieźle radzą sobie Adam Woronowicz, Janusz Chabior, Wojciech Mecwaldowski czy Piotr Adamczyk w roli młodego Hermanna Brunnera (oczywiście warto nadmienić, że do oryginału nawet się nie umywa), że nie wspomnę o Emilu Karewiczu czy Stanisławie Mikulskim, którzy wręcz zawstydzają biegłością i charyzmą swych ekranowych partnerów to jednak całościowo jest dość bezbarwnie i mało przekonująco (Szczególnie jeśli chodzi o Martę Żmudę Trzebiatowską, która wyróżnia się co najwyżej niebagatelną urodą (Ach! Ten mój pociąg do brunetek! Choć na siedemnaście lat czyli wiek odgrywanej postaci to ona zdecydowanie nie wygląda), beznadziejnego Daniela Olbrychskiego  a także, a może przede wszystkim o "przetelefonowaną" kreację sztywnego jak sklepowy manekin Tomasza Kota (Co mnie osobiście bardzo dziwi, bo przecież ten akurat aktor fenomenalną kreacją w "Skazanym na bluesa" pokazał, że naprawdę posiada umiejętne niezbędne do czarowania widza w każdej roli.


Niejako kierując się zawodową solidarnością (wszak sam udzielam się lekko w teatrze amatorskim) chcę jednak powtórzyć to co już poniekąd napisałem czyli, że to nie aktorzy są największym problemem tego filmu. Wszak  gdyby nawet jakimś cudem producentom tego obrazu udało się jakimś cudem zatrudnić prawdziwe gwiazdy światowego formatu, osoby kalibru Michaela Fassbendera, Jessici Chastain czy Jamesa McAvoya to i tak nie udało by im uczynić tego filmu lepszym. No bo niby jak, skoro scenariusz praktycznie nie istnieje, ekranowe wydarzenia są kompletnie pozbawione życia i nie wzbudza nawet szczątkowych emocji a wszystkie postacie są absolutnie papierowe oraz co najwyżej jednowymiarowe  

 

Podsumowując. O ile serialowa wersja przygód agenta J-23 nawet za kilkanaście lat będzie warta zobaczenia, o tyle po "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć" nie warto będzie sięgnąć nawet przez wzgląd na sentyment do postaci powołanych do życia przez Andrzeja Szczypulskiego i Zbigniewa Safiana i najlepiej o tej produkcji po prostu zapomnieć (jeśli ktoś, tak jak ja, miał tę nieprzyjemność by ją oglądać) lub (jeżeli jeszcze jej nie widzieliście) najzwyczajniej w świecie ominąć szerokim łukiem

 

OCENA: 4/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci