Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Antisocial" 2013

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z  wami!

Antisocial

Reżyseria: Cody Calahan


Niby powinienem być zadowolony z tego co zaprezentował kanadyjczyk Cody Calahan w swym debiutanckim dziele,(którego w mojej ocenie raczej nie powinien się wstydzić). Wszak, jak zapewne pamiętacie, lubię filmy, których twórcy nie idą na łatwiznę i zamiast zadowolić się odgrzewaniem utartych schematów, epatowaniem makabrą i nagością czy liczeniem na niezawodność krwi oraz mięsnych podrobów w budowaniu napięcia próbują wykazać się choć odrobiną inwencji oraz opowiedzieć nam po prostu dobrą, niegłupią i angażującą historię. Obrazy takie jak chociażby "Open Grave", "Droga Donikąd", "Odbicie Zła", "Bunkier", "Sauna" czy "Innkeepers" (Wiem, że sporo tytułów już wymieniłem ale i tak nie jest to nawet połowa spośród tych, które uważam za godne uwagi). Jednak w przypadku "Antisocial" po prostu nie mogę mówić o pełnej satysfakcji.

 

Oczywiście to wcale nie znaczy, że mamy tu do czynienia z jakimś dramatycznie złym tytułem, którego należy unikać jak diabeł święconej wody. Wręcz przeciwnie. Uważam, że jest to obraz przyzwoicie zagrany (Choć oczywiście nie zaszkodziłoby mu posiadanie choć jednej wyrazistej kreacji aktorskiej, na którą  w trakcie seansu zwraca się uwagę ), kilka zastosowanych przez twórców konceptów mi się niewątpliwie podobało (Szczególnie motyw z halucynacjami), wykonaniu strony technicznej (zwłaszcza jeśli chodzi o hipnotyzującą muzykę Stepha Copelanda) niewiele można zarzucić a odświeżenie formuły "Zombie Movie" zawsze jest przeze mnie mile widziane.

 

Po prostu podczas oglądania "Antisocialu" miałem nieodparte wrażeń, iż  twórcom zabrakło umiejętności lub kreatywności na rozwinięcie ciekawego pomysłu jakim niewątpliwie dysponowali i że zwiastun, który notabene umieszczałem na swoim blogu kilka miesięcy temu po raz kolejny okazał się być lepszy od finalnego produktu.

 

    Nie tylko bowiem mamy tu do czynienia z mało interesującymi i kompletnie pozbawionymi charyzmy bohaterami (Nawet pomimo faktu, że jedna z aktorek z wyglądu odrobinę przypomina Milę Kunis, która kojarzy mi się z rewelacyjnym występem w genialnym "Czarnym Łabędziu" czyli jednym z najlepszych filmów ostatnich lat. Swoją drogą, ciekawi mnie kiedy wreszcie filmowcy kręcacy kino grozy zrozumieją jak ważne jest posiadanie w swych dziełach postaci, których losem widz będzie chciał się przejmować, zamiast życzyć im długiej, powolnej i możliwie jak najbardziej bolesnej śmierci), fabuła nie zaskakuje i nawet w najmniejszym stopniu nie angażuje a mroczny klimat gdzieś po drodze wyparował, to na dodatek, gdyby ktoś zechciał przez moment pomyśleć i poważnie przeanalizować poruszany przez Cody'ego  Calahana pomysł tajemniczego wirusa rozprzestrzeniającego się za pośrednictwem portalu społecznościowego (Tylko przypadkowo podobnego do Facebooka. Tak! Próbuję być ironiczny), szybko okazałoby się, że stanowi on jedynie blade odbicie koncepcji zawartych w tak dobrych produkcjach jak "Pontypool", "Signal" czy "Pulse". 

 

Podsumowując. Mimo, że "Antisocial" jakoś specjalnie się nie wyróżnia pod żadnym możliwym względem (Nie uświadczymy tu bowiem ekstremalnej brutalności "Serbskiego Filmu", niepokojącego przekazu "Cannibal Holocaust", frenetycznego montażu "Domu 1000 trupów", zapadających w pamięć kreacji aktorskich rodem z "Milczenia Owiec" czy kompletnie nieprzewidywalnej fabuły "John dies at the end") i pewnie wkrótce go zapomnę, to jednak można go obejrzeć bez większego bólu bo w zalewie kiczowatych produkcji o żywych trupach stanowi pozytywną jakość.

 

OCENA: 6/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci