Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Niebieskooka zabójczyni" {Blue-eyed butcher} (2012)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

NZ

 

Reżyseria: Stephen Kay

 

Czasem pewne filmy, choćby były niewiadomo jak słabe, ogląda się nie dla wybitnie zaskakującej fabuły czy wizualnej efektowności ale wyłącznie dla ulubionego aktora czy aktorki. W moim przypadku taki właśnie casus dotyczy "Niebieskookiej  zabójczyni" (stworzonej przez Stephena Kaya (reżysera przyzwoitego "Boogeymana") i opartej na faktach historii Susan Wright, młodej dziewczyny,  która w 2004 stanęła przed sądem oskarżona o brutalne  zabójstwo męża), za którą zabrałem się tylko dla grającej główną rolę Sary Paxton, która od czasu kapitalnych "Innkeepers" uważam nie tylko za uroczą dziewczynę, ale przede wszystkim za niezwykle utalentowaną i charyzmatyczną aktorkę.

 

Uważam jednak, że powinna rozsądniej dobierać produkcje, w których występuje gdyż szkoda jej niewątpliwego talentu na takie gnioty jak "Niebieskooka zabójczyni". Jej kreacja była bowiem  praktycznie jedynym argumentem przemawiającym na korzyść tej produkcji i tylko dzięki niej ten obraz w ogóle da się oglądać.

 

 Zresztą w sumie trudno, żeby było inaczej skoro niemal wszystkie elementy składające się na ten film poczynając od beznadziejnego aktorstwa (ze szczególnym uwzględnieniem wcielającego się w "ofiarę" Justina Brueninga. Nie będę ukrywał, że od czasu podziwiania "wyczynów" Jaia Courtneya w najnowszej części "Szklanej Pułapki" nie widziałem tak słabej, maksymalnie drewnianej i pozbawionej jakiegokolwiek wyrazu dyspozycji. Kreacji, której oglądanie wywołuje zażenowanie i sprawia autentyczny,  fizyczny ból) przez dialogi sztywne jak po zażyciu tony ukraińskiej wiagry aż po kompletny brak jakiegokolwiek napięcia stoją wszak na dramatycznie niskim poziomie i wyglądają jakby zostały wyjęte z podręcznika "Jak stworzyć złe kino"

 

Podsumowując. Zdecydowanie odradzam oglądanie tego filmu. Nie ma w nim bowiem nic, co mogłoby kogokolwiek zainteresować a na takie beznadziejne produkcje, które spokojnie mogłyby być nadawane o 20 na telewizji Puls lub w cyklu "Prawdziwe Historie" i które ani przez moment nie potrafią wzbudzić u widza jakiegokolwiek wydarzeniami przedstawionymi na ekranie po prostu szkoda czasu. 

 

OCENA: 3/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci