Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Lalkarz" {Inhyeongsa} (2004)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

Lalkarz

 

Reżyseria: Yong-ki Jeong

Kraj: Korea Południowa

Gatunek: Horror

 

W położonym na odludziu mieście, w którym sześćdziesiąt lat wcześniej doszło do tragedii istnieje muzeum lalek. Pewnego dnia przyjeżdza do niego grupka osób, które mają stanowić modele do stworzenia nowych eksponatów. Szybko jednak okazuje się, że wbrew pozorom nie jest to zwykłe miejsce. Że nocą dzieją sie tam prawdziwie niepokojące rzeczy. Wkrótce goście zaczynają jeden po drugim ginąć.

 

No cóż. Nawet mimo tego, że (ogólnie rzecz biorąc) nie bardzo przepadam za opowieściami o duchach i nawiedzonych przedmiotach, to jednak w tym wypadku muszę przyznać, że "Lalkarz" (debiutancki obraz koreańskiego reżysera Yong-ki Jeonga) to naprawdę dobra produkcja i niezaprzeczalny dowód na to, że podczas przeglądania w supermarkecie kosza z filmami po pięć złotych, wśród takich abominacji jak stworzona przez Guya Crawforda "Autopsy: A Love Story", która była tak koszmarna, że mimo wielu prób nie byłem w stanie dotrwać do końca, można czasem natrafić na prawdziwą perełkę. 

 

Swoją drogą to aż dziwne, że nigdy nie słyszałem o tej produkcji. Bo choć twórcy całymi garściami czerpią tu z tradycji kina grozy i wykorzystują zgrane już do cna motywy (Choćby taki, że głównym antagonistą po raz kolejny uczyniono zjawę z  długimi ciemnymi włosami) a gra aktorska (jak na azję przystało) pozostawia wiele do życzenia pod względem wyrazistości kreowanych postaci oraz jest dość specyficzna jeśli chodzi o umiejętność wyrażania emocji to jednak w zamian otrzymujemy umiejętnie zbudowany klimat, wyraźnie zauważalną psychologiczną głębię, nastrojową muzykę, subtelnie opowiedzianą historię czy bohaterów przejawiających choć odrobinę osobowości. A poza tym występująca tu Eun-kyeong Lim jest autentycznie prześliczna. 

 

Podsumouwując. Azjatyckie produkcje są dla mnie od pewnego czasu gwarancją naprawdę dobrego kina a "Lalkarz" jako dzieło wciągające i autentycznie niegłupie tylko ten stan rzeczy potwierdza.   

 

OCENA: 8/10

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci