Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Królowa XXX" {Lovelace} (2013)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Lovelace

Reżyseria: Jeffrey Freidman, Rob Epstein

 

Gdyby ktokolwiek miał jakiekolwiek wątpliwości co do tego, jakiej tematyki dotyczy film, któremu chcę dziś poświęcić kilka słów, a ma choćby minimalne pojęcie o historii kinematografii,  to już sam tytuł powinien naprowadzić go na właściwe tory.

 

Dla nikogo nie powinno być bowiem zaskoczeniem, że mamy tu do czynienia z biografią Lindy Lovelace. Niekwestionowanej legendy kina porno i gwiazdy głośnego "Głębokiego Gardła" Gerarda Damiano czyli bodaj pierwszego w historii filmu dla dorosłych dopuszczonego do szerokiej dystrybucji. 

 

I po skończonym seansie muszę powiedzieć jedno: Tak jak nigdy nie należałem do grona wielkich entuzjastów filmowych biografii znanych ludzi (które, poza nielicznymi wyjątkami w rodzaju genialnego "Social Network" uważam za kompletną stratę czasu) tak tym razem czuję się wyjątkowo usatysfakcjonowany. 

 

Bo choć "Lovelace" nie jest dziełem pozbawionym błędów (np. kolejne ekranowe wydarzenia przedstawiane są trochę zbyt jednostronnie i sztampowo co poniekąd narzuca nam ich interpretację. Zresztą chyba nie można się temu dziwić. Przecież scenariusz został oparty na autobiograficznej książce samej Lovelace), to jednak osobiście uważam, że warto go obejrzeć.

 

Choćby po to aby docenić świetną, zapadającą w ucho ścieżkę dźwiękową, umiejętnie dobranych aktorów (zwłaszcza jeśli chodzi o Amandę Seyfried, Petera Sarsgaarda czy Juno Temple) oraz fakt, że Reżyserki duet Friedman / Epstein (odpowiedzialny m.in. za "Skowyt", w którym James Franco wciela się w poetę i lidera pokolenia bitników Allena Ginsberga) wykonał bowiem kawał dobrej roboty w kwestii kreowania rewelacyjnej atmosfery, odtworzeniu klimatu szalonych lat siedemdziesiątych oraz umożliwienia nam spojrzenia za kulisy branży pornograficzny.  

 

Jednak największe słowa uznania bez wątpienia należą się wcielającej się w główną rolę Amandzie Seyfried, która tworzy naprawdę kapitalną kreację, autentycznie porywa naszą uwagę oraz sprawia, iż przejmujemy się losem granej przez nią bohaterki. Ba! Ośmielę się nawet stwierdzić, iż postać Lindy Lovelace jest jej najlepszą rolą w karierze i że już nigdy nie zbliży się nawet do tego poziomu.

 

Podsumowując. Zdaję sobię sprawę, że "Królowa XXX" (Swoją drogą polski tytuł tej produkcji to jakieś kompletne kuriozum) nie spodoba się wszystkim jednak ja uważam, iż jest to tytuł który zdecydowanie warto obejrzeć. 

 

OCENA

8/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci