Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Anonimus" {Anonymous} (2011)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Anonymous



Przyznam szczerze, iż „Anonimus” mnie bardzo pozytywnie zaskoczył.  To znaczy słyszałem, że tytuł ten zbiera bardzo dobre recenzje i prezentuje naprawdę wysoki poziom.

 

Jednak, jeśli mam być szczery, to nie do końca wierzyłem, by Roland Emmerich (autor który dotychczas kojarzył mi się z atrakcyjnym wizualnie, acz ubogim treściowo, kinem SF spod znaku „Gwiezdnych Wrót” i „Dnia Niepodległości”) był w stanie stworzyć obraz w gruncie rzeczy kameralny.

 

Dzieło czerpiące swą siłę nie z rozbuchanego do granic nieprzyzwoitości budżetu (dającego spore pole do popisu specjalistom od tworzenia efektów specjalnych) ale opierającego się raczej na opowiadanej historii (Tak na marginesie warto dodać, że mamy tu do czynienia z produkcją poruszającą wątek spiskowych teorii dotyczących prawdziwego autorstwa dzieł Williama Sheakspeare'a), kapitalnym aktorstwie (zwłaszcza jeśli chodzi o dyspozycję zaprezentowaną przez charyzmatycznego Rhysa Ifansa) oraz znakomicie rozpisanym scenariuszu, który niezaprzeczalnie wciąga, autentycznie trzyma w napięciu i nie jest pozbawione głębi. Ba! Że spod jego ręki kiedykolwiek wyjdzie widowisko, którego oglądanie będzie czystą przyjemnością, tak jak ma to miejsce w przypadku dzieł wspomnianego dramaturga . No cóż. Najwyraźniej każdy może się pomylić.

 

Podsumowując. Nie może być chyba najmniejszych wątpliwości, że gorąco polecam "Anonimus" każdemu, kto ceni sobie dobre kino nie obrażające inteligencji widza. 

 

OCENA: 9/10

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci