Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Grand Budapest Hotel" (2014)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

GBH

 

Nie będę owijał w bawełnę. "Grand Budapest Hotel" absolutnie mnie zachwycił i w mojej ocenie stanowi poważnego kandydata do tytułu najlepszego filmu bieżącego roku.

 

Wes Anderson (autor m.in. omawianych tu nie tak dawno "Kochanków z Księżyca") przygotował nam bowiem prawdziwą ucztę, która powinna zachwycić nawet najbardziej wybrednych miłośników kina.

 

Stworzył obraz cudownie eklektyczny, wzorcowo zrealizowany, urzekający przesyconym absurdem nastrojem i prezentujący charakterystyczny dla twórczości tego reżysera styl, który jest absolutnie nie do podrobienia.

 

Mamy tu zatem do czynienia z maniakalną wręcz dbałością o symetryczność kadrów, całą gamę interesujących bohaterów, godne podziwu estetyczne wysmakowanie oraz niezaprzeczalną artystyczną finezję.

 

 W dodatku należy docenić, że reżyserowi udało  się zaprosić do współpracy prawdziwą aktorską śmietankę. I choć nadmiar znanych nazwisk niekoniecznie idzie w parze z tym, iż mają one co grać to jednak podziwianie takich gwiazd jak m.in. Saoirse Ronan, Ralph Fiennes, Tilda Swinton, Mathieu Amalric czy Edward Norton, sprawia przyjemność nawet wtedy, kiedy występują oni w rolach co najwyżej epizodycznych.   

 

Podsumowując. Zdecydowanie zachęcam byście zdecydowali się sięgnąć po tę fantastyczną produkcję i dali się uwieść jej niepowtarzalnemu klimatowi. Wówczas bowiem sami przyznacie, że mam rację twierdząc, że jest ona poważnym kandydatem do tytułu najlepszego filmu bieżącego roku. 

 

OCENA: 9/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci