Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Uśpieni" {The Quiet Ones} (2014)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

TQO

 

Reżyseria: John Pogue

 

Zauważyliście pewnie (Wszak zważywszy na fakt, iż dokładnie tę samą sentencję powtarzam za każdym razem kiedy przychodzi mi mówić o podobnych filmach do omawianych dziś "Uśpionych" nie jest wcale takie trudne), że nieszczególnie przepadam za opowieściami o duchach i innych nadnaturalnych freakach.

 

Wychodzę bowiem z założenia (moim zdaniem jak najbardziej słusznego) że najstraszniejsze zło czai się w człowieku i to właśnie ludzi, a nie duchów należy się bać, więc te wszystkie "Paranormalne Aktywności", "Blair Witch Projecty" i "Obecności", które dla większości widzów wydają się być wzorcowym kinem na mnie działają co najwyżej usypiająco i najzwyczajniej w świecie nudzą zamiast trzymać w napięciu.

 

Nie można się zatem dziwić, że po najnowszym dziele Johna Pogue'a (autora przyzwoitego "Sekty") nie spodziewałem się wiele. Ba!  Byłem pewien, iż seans tej opowieści o próbach stworzenia poltergeista, po którą sięgnąłem tylko dlatego, że w roli profesora występuje charyzmatyczny Jared Harris będzie czasem bezpowrotnie straconym.  

 

Tymczasem okazało się, że "Uśpieni" wcale nie są tak tragicznym filmem jak przypuszczałem przed seansem. Bo choć zdecydowanie nie jest to obraz, do którego chciałbym wrócić a jego rozlicznych wad(w rodzaju niezbyt interesujących bohaterów, nieprzekonującej dyspozycji aktorskiej prezentowanej przez większość członków obsady (poza Olivią Cooke i Jaredem Harrisem), ograniczania budowania klimatu grozy wyłącznie do serwowania nam kolejnych "jump scenek" czy tego, że fabuła jest w gruncie rzeczy schematyczna i przewidywalna) absolutnie nie mam zamiaru ukrywać, to jednak muszę uczciwie przyznać, że dzieło Johna Pogue oglądało mi się całkiem "przyjemnie" (jeśli w ogóle można takiego określenia użyć w odniesieniu do horroru).

 

Przede wszystkim z powodu, wspomnianej tu już, Olivii Cooke, która jest nie tylko ładna (Ach te dziewczyny z ciemnymi włosami!), ale przede wszystkim w mojej opinii niezwykle przekonująco poradziła sobie z odegraniem osoby mentalnie niestabilnej, która w jednej chwili przekształca się z zagubionej dziewczynki przejawiającej tendencje samobójcze w sadystyczną i uwodzicielską psychopatkę. Ale może to tylko wynik tego, że ja, z jakiegoś kompletnie irracjonalnego powodu po prostu lubię bohaterów z problemami psychicznymi.    

 

Podsumowując. Gdyby nie kreacja Olivii Cooke film Jamesa Pogue'a absolutnie nie zasługiwałby w mojej ocenie na uwagę. "Uśpieni" bowiem to taki typowy przedstawiciel horrorowej masówki. Dzieło, które można obejrzeć kiedy akurat nie ma nic innego ciekawszego do roboty. Obraz, który ani nas jakoś specjalnie nie przestraszy, ani (dzięki Bogu) nie wywoła chęci strzelenia sobie w łeb z rozpaczy nad zaprezentowanym przez twórców żenującym poziomem.  

 

OCENA: 6/10

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ilsa333

    Oglądasz "Motel Bates"? Olivia gra tam jedną z głównych ról.

  • bradesinarus

    Nie oglądam, ale chyba zacznę.

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci