Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Teoria Wszystkiego" (2013) czyli filmowa uczta dla koneserów

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

ZT

Reżyseria: Terry Gilliam

 

Czy mówiłem już, jak bardzo lubię nietuzinkowe kino? Jak wielką frajdę daje mi obcowanie z produkcjami trudnymi do jednoznacznego gatunkowego zaszeregowania, niezaprzeczalnie dziwnymi, kompletnie odjechanymi, całkowicie nieprzewidywalnymi, urzekającymi odrealnioną atmosferą oraz nielinearną narracją, zmuszające do zastanowienia się nad tym co właściwie autor chciał nam przekazać a także nie dającymi na tak postawione pytanie żadnych definitywnych odpowiedzi? Filmami inteligentnymi, wymagającymi oraz przeznaczonymi dla specyficznego kręgu odbiorców? Takimi tytułami jak chociażby „Wkraczając w Pustkę”, „Synekdocha Nowy Jork”, „Zakochany bez pamięci”, „Bronson” czy niezapomniany „Mr Nobody”? Jeśli tak, to chyba dla nikogo nie może być zaskoczeniem fakt, iż bardzo cieszę się z tego, że udało mi się w końcu obejrzeć najnowszy obraz Terry'ego Gilliama.

 

Jest to bowiem reżyser, dysponujący niesamowitą wyobraźnię, cechujący się pieczołowitą dbałością o aspekt wizualny oraz posiadają własny styl będący absolutnie nie do podrobienia przez innych filmowców i sprawiający, że tego twórcę którego zwichrowany umysł (aczkolwiek chyba nie tak bardzo jak ma to miejsce w przypadku innego z grona moich ulubionych reżyserów czyli Davida Lyncha) dał nam takie perły kinematografii jak m.in. „Brasil”, „Las Vegas Parano” czy „12 małp”, niewątpliwie można określić mianem „artysty srebrnego ekranu” oraz wielkim wizjonerem.

 

I muszę powiedzieć, że jestem w pełni usatysfakcjonowany tym co zobaczyłem. „Teoria Wszystkiego” bowiem to naprawdę dobry film, który w mojej ocenie jest poważnym kandydatem do miana najlepszego i najoryginalniejszego obrazu bieżącego roku.

 

Dostaliśmy bowiem dzieło kapitalnie zagrane (Przede wszystkim jeśli chodzi o obsadzonego w głównej roli Christopha Waltza, który wspina się tu na prawdziwe wyżyny aktorskiego kunsztu i udowadnia, że akurat w jego przypadku wszelkie nagrody jakie otrzymał (wliczając w to aż dwa Oscary za role u Quentina Tarantino w „Bękartach Wojny” i „Django”) są absolutnie zasłużone. Aczkolwiek myślę, że warto też jednak docenić kreacje stworzone przez Davida Thewlisa, niezawodną Tildę Swinton a zwłaszcza przez przeuroczą Melanie Thierry (m.in. „Babylon A.D.), która wypadła naprawdę przekonująco i co najważniejsze naturalnie), wciągające oraz posiadające umiejętnie wykreowany surrealistyczny klimat.

 

Obraz, który bez cienia wątpliwości mogę polecić każdemu kto uważa, że film nie koniecznie musi wiernie odzwierciedlać życie, ale przede wszystkim ma zabrać widza w podróż po świecie niepowtarzalnych doznań, którego bez jego pomocy widz nigdy by nie poznać. Myślę bowiem, że „Teoria Wszyskiego idealnie spełnia tak postawione zadanie.

 

OCENA: 9/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci