Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Zbaw nas ode złego" (2014)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

ZNOZ

 

Reżyseria: Scott Derrickson

Gatunek: Kryminał, Horror

Czas trwania: 118 minut

 

Jeśli w przypadku omawianego przeze mnie kilka dni temu świetnego filmu "Locke" zmuszony byłem napisać, iż ponad wszelką wątpliwość udowodnił, jak dobrym aktorem jest Tom Hardy, który nawet z filmu o męźczyźnie,  przez dwie godziny jadącym  samochodem potrafi zrobić porywające i niezaprzeczalnie satysfakcjonujące widowisko, tak po zakończonym seansie "Zbaw nas ode złego" (którego prawdę mówiąc trochę się obawiałem, gdyż już niejednokrotnie sparzyłem się na produkcjach, co do których miałem wysokie oczekiwania) nie mam innego wyjścia jak tylko stwierdzić, iż najnowsze dzieło Scotta Derricksona (który na swoim reżyserskim koncie ma takie perełki jak "Sinister", "Egzorcyzmy Emily Rose" czy "Hellraiser V:Wrota Piekieł") to kawał kapitalnego kina, udowadniającego iż jego twórca jest prawdziwym mistrzem horroru.

 

Wie on bowiem jak budować mroczny klimat, jak prowadzić aktorów (trzeba bowiem zauważyć, jak dobre kreacje stworzyli tu Eric Bana i Edgar Ramirez. Ba! Solidnie zaprezentował się również Sean Harris, który dotychczas kojarzył mi się przede wszystkim z bezbarwną dyspozycją zaprezentowaną przez niego (tak jak zresztą przez całą resztę obsady z wyjątkiem Michaela Fassbendera) w "Prometeuszu") i bez wątpienia należy do  najciekawszych oraz najbardziej oryginalnych twórców współczesnego kina grozy.

 

Do pełni szczęścia brakuje tylko jakiejś ciekawszej fabuły,  opowiadana nam przez Derricksona historia jest przeraźliwie schematyczna i nie zawiera kompletnie żadnego elementu, którego gdzieś, kiedyś byśmy już nie widzieli. Mamy bowiem detektywa z "darem" pozwalającym na rozwiązywanie różnych zdawałoby się nierozwiązywalnych przypadków. Mamy księdza-egzorcystę "po przejściach". W końcu mamy jakiegoś starożytnego irackiego demona, który po przypadkowym uwolnieniu przez amerykańskich żołnierzy opętał jednego z nich i zmusza go do malowania na ścianach przedziwnych inskrypcji mającymi być drzwiami do innego wymiaru. Trudno tu zatem szukać jakiejś szczególnej oryginalności czy wyrazistości.

 

Zatem jeśli macie ochotę na porządny horror to "Zbaw nas ode złego" jest propozycją niemalże idealną.

 

OCENA: 8/10 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • ilsa333

    Wybrałeś się do kina, czy film jest już w sieci?
    A jak fabuła, bo jeśli chodzi o oprawę, czy aktorstwo to w filmach tego reżysera nigdy nie zawodzą?

  • bradesinarus

    1. Wybrałem się do kina. W sieci znalazłem bowiem wyłącznie marną wersję cam, która była tak ciemna, że niewiele było widać.

    2. No cóż pod względem fabularnym mogę powiedzieć tylko tyle: "Sinister" to to nie jest. Nie wiem jak to było w książce, która posłużyła za podstawę scenariusza ale w filmie trudno szukać jakiejś szczególnej oryginalności czy wyrazistości. Ba! Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że opowiadana nam przez Derricksona historia jest przeraźliwie schematyczna i nie zawiera kompletnie żadnego elementu, którego gdzieś, kiedyś byśmy już nie widzieli. Mamy bowiem detektywa z "darem" pozwalającym na rozwiązywanie różnych zdawałoby się nierozwiązywalnych przypadków. Mamy księdza-egzorcystę "po przejściach". W końcu mamy jakiegoś starożytnego irackiego demona, który po przypadkowym uwolnieniu przez amerykańskich żołnierzy opętał jednego z nich i zmusza go do malowania na ścianach przedziwnych inskrypcji mającymi być drzwiami do innego wymiaru.

  • ilsa333

    Tego się właśnie obawiałam, dlatego do kina nie pognałam. Oczywiście mimo wszytko obejrzę, jak już będzie dostępny w przyzwoitej jakości.

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci