Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Śnieżka" (Blancanieves) - 2012

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami! 

B

 

W 2012 roku z jakiegoś dziwnego i kompletnie irracjonalnego powodu mieliśmy na ekranach naszych kin prawdziwy „wysyp Śnieżek”. W tym samym czasie trzech kompletnie różnych reżyserów (czyli odpowiedzialny m.in. „Celę” czy „Magię Uczuć” Tarsem, Pablo Berger i Rupert Sanders) wpadło na pomysł przeniesienia na ekran klasycznej baśni braci Grimm i pokazania nam jej trzech, diametralnie odmiennych wariantów.

 

Jak do tej pory widziałem dwie spośród wyżej wymienionych produkcji (Zostało mi tylko dzieło Tarsema, co do którego, znając twórczość tego reżysera, mogę śmiało założyć, iż będzie prezentować się obłędnie jeśli chodzi o stronę wizualną natomiast cieniutko jeśli chodzi o aspekt fabularny) i muszę powiedzieć, że na ten moment oglądana wczoraj (w plenerze i z muzyką na żywo w wykonaniu naszej lokalnej wokalistki kryjącej się pod pseudonimem "Miss God") czarno-biała i niema „Śnieżka” najbardziej przypadła mi do gustu. Zresztą trudno, żeby było inaczej.

 

Jest to bowiem kawał kapitalnego kina dla prawdziwych koneserów. Dzieło piękne, wciągające, mające cudowny, baśniowy klimat, niezaprzeczalny wdzięk, interesujący koncept fabularny (Cała historia została wszak uwspółcześniona,( jednak w zdecydowanie lepszy sposób niż w przypadku Dariusza Zawiślaka i jego koszmarnej „Balladyny”) oraz przeniesiona do środowiska torreadorów), posiadające nieoczywiste, niedopowiedziane i zmuszające do myślenia zakończenie (czyli takie, jakie szczerze powiedziawszy lubię najbardziej) oraz kapitalne aktorstwo (na plan pierwszy zdecydowanie wysuwa się odtwórczyni roli tytułowej Śnieżki czyli Macarena Garcia która jest nie tylko ładna i urocza ale w dodatku autentycznie potrafi grać. Aczkolwiek przyznam, że obsadzona jako zła macocha Maribel Verdu niewiele jej ustępuje).

 

A w dodatku dzięki sprawnej realizacji całość nie tylko pozostaje w pamięci po zakończonym seansie i skłania do przemyśleń (Co szczerze powiedziawszy z roku na rok udaje się coraz mniejszej ilości filmów), ale przede wszystkim wzrusza wtedy kiedy ma wzruszać, budzi grozę wtedy kiedy ma budzić grozę a umiejętnie rozłożone akcenty humorystyczne wywołują autentyczny uśmiech na twarzy (mnie osobiście absolutnie rozłożył motyw krasnoludków- torreadorów).

 

Reasumując. „Śnieżka” to film, do którego obejrzenia gorąco zachęcam. Ba! Jestem pewien, że muszę sobie go kupić na DVD, gdyż obraz stworzony przez Pablo Bergera bez wątpienia zasługuje na to abym miał je w swojej kolekcji (Aczkolwiek trochę niepokoi mnie fakt, iż na krążku nie będzie już tej fantastycznej muzyki, która moim zdaniem miała ogromny wpływ na kreowanie absolutnie pozytywnego wrażenia. No cóż! Trzeba się chyba będzie przekonać czy z inną ścieżką dźwiękową ten film robi podobnie zachwycające wrażenie) 

 

OCENA: 9/10

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci