Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"The Shrine" (2010) czyli Polska jako siedlisko zła

bradesinarus

shrine

Reżyseria: Jon Knautz

 

Grupka dziennikarzy badając sprawę zaginięcia amerykańskiego studenta trafia do Alwainii. Wkrótce okazuje się, że ta mieszcząca się na terenie Polski miejscowość kryje mroczną tajemnicę. 

 

Przyznaję się, że już od dawna przymierzałem się do obejrzenia tego filmu. Zresztą chyba trudno się temu dziwić. W końcu nie często przecież można spotkać horror (nieważne czy rodzimy jak np. "Pora Mroku" Grzegorza Kuczeriszki czy zagraniczny jak "Nawiedzona Polska" Paua Maso), którego akcja rozgrywa się w naszym pięknym kraju. 

 

 Poza tym byłem niezmiernie ciekaw, czy bardzo niska ocena na Filmwebie jest faktycznie zasłużona i wskazuje na niską jakość finalnego dzieła czy też może jest ono spowodowane wyłącznie negatywnym rozgłosem jaki otacza tę produkcję oraz faktem, iż przedstawia się tu nasz kraj w mniej więcej równie korzystnym świetle jak Słowację w "Hostelu" czyli jako siedlisko zacofania i ciemnoty. 

 

No cóż! Po seansie mogę powiedzieć, że choć tkwiący w tej historii potencjał nie został w pełni wykorzystany to jednak całość nie prezentuje się tak tragicznie jak można było przypuszczać. 

 

Jasne! "The Shrine" posiada poważne wady i absolutnie nie mam zamiaru temu zaprzeczać. Nie mam również najmniejszej wątpliwości, że gdyby akcję tego filmu ulokować w jakimkolwiek innym kraju (co tak na marginesie dałoby się zrobić bez większego problemu) wówczas nikt, poza horrorowymi freakami takimi jak ja, by o nim nie słyszał. Gra aktorska niedomaga (Trudno jednak wymagać innego rezultatu od kompletnie niedoświadczonej obsady, której jedynym punktem dającym się jako tako kojarzyć jest brat bliźniak znanego m.in. z serialu "The Following" czy omawianych już przeze mnie "Ruin" Shawna Ashmore'a), bohaterowie są mało interesujący, fabuła bazuje na utartych schematach a całość nie wnosi niczego nowego do gatunku i produkcje legendarnej wytwórni "Asylum".  

 

Równocześnie widać tu jednak (Szkoda tylko, że zdecydowanie zbyt rzadko) wyraźne przebłyski naprawdę dobrego kina grozy, a niektóre momenty (takie jak np. "mgła") autentycznie przyprawiają o gęsią skórkę. Zresztą trudno się temu dziwić. W końcu reżyserem tego dzieła jest człowiek odpowiedzialny za kapitalną i niezwykle klimatyczną krótkometrażówkę "Still Life", którą w mojej ocenie dowiódł, iż potrafi budować mroczny klimat  

 

Podsumowanie. "The Shrine" mogę polecić wyłącznie jako ciekawostkę. Produkcję pokazującą jak nasz kraj postrzegany jest za granicą. 

 

OCENA: 5/10 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci