Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"To tylko film. Konstrukcja. Ale i tak boli"

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

 

Reżyseria: Christoffer Boe

Scenariusz: Mogens Rukov, Christoffer Boe

Kraj: Dania

Gatunek: Melodramat

Czas trwania: 91 minut

 

Już od pewnego czasu przymierzałem się do powtórzenia sobie tego filmu. Zresztą niejednokrotnie o tym zamiarze wspominałem, pisząc o tym jak wielkie wywarł na mnie wrażenie. Wczoraj w końcu się na to zdecydowałem i powiem szczerze, iż absolutnie tego nie żałuję. 



Duński reżyser Christoffer Boe stworzył wszak prawdziwe arcydzieło i sprawił, że postanowiłem bliżej przyjrzeć się kinu skandynawskiemu (z którego do tej pory kojarzyłem co najwyżej Larsa von Triera i Ingmara Bergmana)  w celu sprawdzenia czy nie kryje się tam więcej tego typu perełek 

 

"Rekonstrukcja" bowiem to produkcja wręcz wyborna (Co tak na marginesie doceniono na wielu festiwalu m.in. w Cannes, gdzie w 2003 roku jury postanowiło przyznać reżyserowi Prix Regards Jeune za najbardziej obiecujący debiut, czy w San Sebastian, gdzie film zgarnął nagrodę FIPRESCII ). Obraz fascynujący, intrygujący, subtelny i  co najważniejsze absolutnie urzekający. Dzieło posiadające genialną muzykę, niepowtarzalną surrealistyczną atmosferę (Notabene warto w tym miejscu wspomnieć, iż jako inspirację do scenariusza tej produkcji posłużyły zdjęcia autorstwa Jacquesa Henri Lartique'a), wspaniałą robotę wykonaną przez operatora Manuela Alberto Claro ( za pracę przy tym filmie nagrodzonego  Brązową Żabą na festiwalu Camerimage)  oraz bardzo dobrą grę aktorską. Kino wzorcowo wręcz zrealizowane, poruszające, wymagające, zmuszające do myślenia i pozostające w głowie po seansie.

 

Krótko mówiąc tytuł w pełni zasługujący na najwyższą ocenę, dołączenie do elitarnego grona moich ulubionych filmów i absolutnie godny polecenia.

 

Aczkolwiek chcę z góry uprzedzić, iż (tak jak ma to notabene miejsce w przypadku każdego wybitnego dzieła czyli np. Atlasu Chmur, Drzewa Życia, Mullholand Drive, Czarnego Łabędzia czy Mr. Nobody) nie jest to film dla każdego.

 

Ba! Natrafiłem kiedyś na opinię, że jest to obraz przeznaczony wyłącznie dla absolutnych koneserów kina i ludzi z duszą artysty. Absolutnie się z tym zgadzam. Dla wielu osób bowiem obcowanie z tym filmem może okazać się doświadczeniem zbyt trudnym i będą narzekać na jego przesadne przekombinowanie, pretensjonalność i przerost formy nad treścią. 

 

OCENA: 10/10

 

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ilsa333

    Ale mi narobiłeś smaku. A na torrentach nie znalazłam:( Pewnie faktycznie film dla koneserów, bo piracka gawiedź się jeszcze nie zainteresowała.

    Obejrzałam (w końcu) "Godzille", którą polecałeś i nawet się nie rozczarowałam, choć muszę (MUSZĘ) nadmienić, że akcja z pieskiem była absolutnie zbyteczna.Mogą sobie ginąć tysiące amerykanów, japończyków i filipińczyków, ale psa powinni oszczędzić. Strasznie bałam się, że i Godzille mi uśmiercą, choć chłopak mnie uspokajał przez cały film, że nic jej nie będzie.Tak więc seans emocjonujący, jak na kino czysto rozrywkowe. Ładne efekty, Elizabeth Olsen itp. Nie miałeś czasem wrażenia, że ścieżka dźwiękowa jest zerżnięta z "Prometeusza"?
    Jeśli posmakowało ci kino skandynawskie to ze swojej strony, muszę ci polecić "The door" i "Polowanie", dwa absolutnie świetne filmy z Madsem. A i oczywiście "Księga Diny", nie wiem czy już o niej pisałeś, bo nie chce mi się szukać, ale jeśli idzie o norweskie klimaty to jest absolutnie super (i jest Mads!)
    No, rozpisałam się.

  • bradesinarus

    Witam!

    Po pierwsze

    Ten film faktycznie jest dość trudny do zlokalizowania ale jego poziom w mojej ocenie rekompensuje trud włożony w poszukiwania. Sam się go długo naszukałem (gdyż, tak jak napisałem, bardzo chciałem go sobie odświeżyć po latach) i jak widzisz znalazłem, tylko za Chiny Ludowe nie pamiętam już gdzie (Wszak zalegał on na moim komputerze już od dłuższego czasu. Wydaje mi się, ale stuprocentowo pewien nie jestem, że ściągnąłem go z Chomika).

    Po drugie

    Co do podobieństwa między ścieżką dźwiękową Prometeusza a Godzilli to muszę powiedzieć, iż jeśli słyszałem jakieś zapożyczenia (eufemistycznie rzecz ujmując) to co najwyżej delikatne. Z drugiej strony jednak żyjemy w takich czasach, że nie da się stworzyć niczego w stuprocentach oryginalnego (Dotyczy to każdej dziedziny życia nie tylko szeroko pojętej kultury). Czegoś co nie budziłoby skojarzeń z innymi produktami.

    Po trzecie

    Przyznaję, że Księgi Diny jeszcze nie oglądałem, aczkolwiek chyba niedługo zmienię ten stan rzeczy i sięgnę po tę produkcję (Po pozostałe wymienione przez Ciebie obrazy pewnie też). Wszak występuje tam Maria Bonnevie, która całkiem udanie zaprezentowała się w opisywanej wyżej Rekonstrukcji

    Po czwarte

    Co do Godzilli to oczywiście nie jest to film bez wad. Sam mam jedno zastrzeżenie, które nasunęło mi się już podczas kinowego seansu. Uważam bowiem, że gdyby głównym bohaterem uczyniono Bryana Cranstona czy Elizabeth Olsen (która została tu niejako zmarginalizowana i sprowadzona do roli paprotki) zamiast sztywnego Aarona Taylora Johnsona to moglibyśmy dostać arcydzieło. A tak mamy obraz co najwyżej bardzo dobry

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci