Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Prawa robotów a granica człowieczeństwa

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Auto

 

„Automata”

 

Reżyseria: Gabe Ibanez

 

Zdążyliście już zapewne zauważyć, że bardzo lubię dobre kino SF. Ciekawe, zmuszające do myślenia i nie pozbawione drugiego dna obrazy w rodzaju „Blade Runnera”, „Dystryktu 9”, „Beyond the Black Rainbow”, „Moon”, „Gattaki”, „Mr Nobody”, „Mrocznego Miasta” czy „Raportu Mniejszości”. Dzieła stawiające na klimat, przekonujące aktorstwo i interesującą fabułę, która nie tylko wciąga i zapewnia godziwy poziom rozrywki ale przede wszystkim próbuje stawiać ważne pytania o egzystencjonalnym charakterze.

 

Niestety ostatnimi czasy szansa na trafienie w szerszym obiegu na produkcję choćby mgliście przypominających te tytuły, które wymieniłem powyżej jest mniej więcej taka jak na znalezienie wody na powierzchni Słońca.

 

Postępująca infantylizacja kultury sprawiła bowiem, że twórcy wolą iść na łatwiznę i zamiast tytułów wymagających od widza choćby odrobiny intelektualnego wysiłku wolą tworzyć pulpę dla masowego odbiorcy. Płytkie i pozbawione duszy kolorowe obrazki, które owszem są sprawnie zrealizowane, ale ich cała moc oddziaływania polega wyłącznie na popisywaniu się możliwościami specjalistów od efektów specjalnych (Vide „Transformers”, Avatar” czy „Avengers”)

 

Dlatego też staram się doceniać te nieliczne produkcje, które może i nie są doskonałe (Przykładowo omawiana dziś „Automata” to właściwie nic innego jak kolejna, po „Ja Robot” Alexa Proyasa, wariacja na temat twórczości Isaaca Asimova) których twórcy starają się wyłamać z szeregu i zaoferować nam coś satysfakcjonującego i najzwyczajniej w świecie ciekawego. Zwłaszcza kiedy dodatkowo przedstawiają nam całkiem interesującą wizję przyszłości i świetne kreacje aktorskie. Tu przykładowo mamy przekonującego Antonio Banderasa i rewelacyjnego Dylana McDermotta (znanego choćby z "American Horror Story"), który jak na ten moment jest w mojej ocenie największym faworytem do miana najlepszego czarnego charakteru roku. Szkoda tylko, że scenarzyści nie obdarzyli go większym zaufaniem i dali mu stanowczo zbyt mało ekranowego czasu, gdyż absolutnie kradnie on każdą scenę, w której występuje.

 

Podsumowując. „Automata” zdecydowanie nie jest najlepszym filmem SF jaki w życiu widziałem i absolutnie nie ma ona szans pozostać mi jakoś szczególnie długo w pamięci. Jednak jest jest ona na tyle dobrą produkcją, że w mojej ocenie spokojnie może po nią sięgnąć każdy, kto szuka interesującego kina SF spoza głównego nurtu.

 

OCENA: 8/10

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci