Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Halloweenowy Mini Maraton Filmowy

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

 HEARTLESS_POSTER_013

 

1. Heartless - W świecie demonów (2009) 

Reżyseria: Philip Ridley

Scenariusz: Philip Ridley 

Kraj: Wielka Brytania

Czas trwania: 114 minut 

 

Przyjemnie jest się czasem pozytywnie zaskoczyć. Przyznam bowiem szczerze, iż spodziewałem się zdecydowanie gorszego filmu. Byłem nastawiony na doświadczenie festiwalu efekciarstwa, maksymalnie drętwe postacie i fontanny krwi zastępujące fabułę. Tymczasem w tym przypadku dostałem całkowite przeciwieństwo tego, co opisałem powyżej.

Bo choć "Heartless" trudno nazwać rasowym horrorem (Stanowi on raczej kompilację horroru, dramatu i fantasy. W dodatku całość nie jest jakoś szczególnie przerażająca) to jednak nie da się zaprzeczyć, iż mamy tu do czynienia z interesującym obrazem.

 

Dziełem przyzwoicie zagranym (Przede wszystkim warto podkreślić świetną dyspozycję zaprezentowaną przez Jima Sturgessa, znanego mi wcześniej m.in. ze znakomitego "Konesera", oraz urodę Clemence Poecy), w którym większy nacisk położono na postacie, ciekawą i nie pozbawioną głębi fabułę (którą można różnorako interpretować), klimat niepokoju oraz umiejętnie stopniowane napięcie niż wizualne atrakcje (Przy okazji warto zaznaczyć, że efekty specjalne są jednym z najpoważniejszych mankamentów tej, skądinąd całkiem udanej produkcji) 

 

Krótko mówiąc "Heartless" to obraz który zdecydowanie mogę polecić i jakoś znacząco nie odstaje on poziomem od drugiego obrazu jaki obejrzałem w ramach tego mini maratonu (Zorganizowanego jako alternatywa dla mizerii repertuaru zaproponowanego przez sieć kin Helios czyli absolutnego monopolistę na naszym lokalnym rynku). Aczkolwiek osobiście raczej nigdy do nie powrócę.  

 

OCENA: 7,5/10 

***

433455

2. Open Windows (2014)

Reżyseria: Nacho Vigalondo

Scenariusz: Nacho Vigalondo

Kraj: Francja, Hiszpania, USA

Czas trwania: 100 minut

 

"Open Windows" czyli jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie produkcji tego roku zdecydowanie nie zawiodło moich oczekiwań. Bo choć film zrealizowany jest w podobnej konwencji jak, recenzowany nie tak dawno temu, "The Den" (Notabene kompletnie nie ogarniam dlaczego omawiany dzisiaj film ma na Filmwebie ocenę 4,4 podczas gdy abominacja w reżyserii Zachary'ego Donahue osiąga 6,1) czyli można byłoby mieć dość pejoratywne konotacje to jednak "Open Windows" absolutnie dystansuje wzmiankowanego wyżej koszmarka pod każdym możliwym do wyobrażenia względem.

 

Jest to więc tytuł  sprawniej zrealizowany, bardziej zaskakujący, ciekawszy,  lepiej zagrany (Podkreślić należy przede wszystkim dyspozycje prezentowaną przez Elijaha Wooda (który z każdą kolejną kreacją udowadnia, że jest naprawdę dobrym aktorem i zagranie Frodo Bagginsa we "Władcy Pierścieni" nie było szczytem jego możliwości) oraz znanego z "Kill List" Neila Maskella. Natomiast co do wcielającej się w główną rolę kobiecą Sashy Grey, do tej pory znanej z występów w filmach porno, to powiem tak: Ogólnie nie wypadła szczególnie przekonująco i była chyba najsłabszym ogniwem tej produkcji, jednak na tle irytującej i kompletnie pozbawionej talentu Melanii Papalii (czyli naszej protagonistki w "The Den") prezentowała się niczym Meryl Streep) a przede wszystkim dysponujący scenariuszem (co w przypadku filmu pana Donahue raczej nie miało miejsca). 

 

Zresztą czy naprawdę można się temu wszystkiemu dziwić? W końcu za kamerą stanął tu Nacho Vigalondo, reżyser kapitalnych "Zbrodni Czasu" czyli obok "Primera" jednego z najciekawszych i najbardziej oryginalnych filmów o podróżach w czasie jakie zdarzyło mi się widzieć.  

 

Podsumowując. "Open Windows" to w mojej ocenie jeden z poważnych kandydatów do tytułu najlepszego filmu bieżącego roku. 

 

OCENA: 9/10  

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ilsa333

    Jeszcze nie wdziałam tego drugiego, ale po tym co piszesz będę na niego polować.

  • bradesinarus

    Zdecydowanie zachęcam, gdyż moim zdaniem jest tego wart. Tylko od razu muszę uprzedzić, bo w recenzji o tym nie wspomniałem, że jest to bardziej thriller niż rasowy horror.

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci