Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Co jest grane" (2008)

bradesinarus

Niech Cthulhu bedzie z wami!

WJH

 

Najkrócej rzecz ujmujac, film Barryego Levinsona (reżysera mającego na swoim koncie takie produkcje jak "Rain Man", "Good Morning Vietnam" czy "Fakty i Akty") oparty na autobiograficznej książce Arta Linsona (producenta m.in. "Podziemnego Kręgu", "Gorączki" czy "Nietykalnych". Notabene Linson sam napisal scenariusz tej produkcji wiec mozna sie spodziewac, ze w miare wiernie oddaje on jego zmagania z wlodarzami "Fabryki Snow") zrealizowany w gwiazdorskiej obsadzie (m.in. Robert de Niro, Bruce Willis, Sean Bean i Catherine Keener to dzieło ukazujące jak trudnym i zlozonym procesem jest wyprodukowanie filmu w Hollywood. Na jakie kompromisy trzeba pójść, aby dzieło miało szansę ujrzeć światło dzienne. 

 

A  ze lubię obrazy autotematyczne, (czemu  tak na marginesie wielokrotnie, chocby przy omawianiu kapitalnego "Bulwaru Zachodzacego Slonca" czy "Zagubionego w La Manchy" dawalem wyraz wiec chyba nikogo nie powinno to specjalnie dziwic) ktorych glownym tematem jest kuchnia filmowa, tak wiec nie bede ukrywal, ze "Co jest grane?" przypadło mi do gustu zdecydowanie bardziej niż teoretycznie powinno.

 

   Aczkolwiek muszę lokalnie uprzedzić, ze dla kogoś kto niezbyt interesuje sie kinem jako takim i po prostu obejrzeć dobry film z interesująca fabuła, opowiadający o ciekawych ludziach i w dodatku dysponujący świetną gra aktorska (Tak na marginesie chcę podkreślić, że całe show absolutnie skradł Michael Wincott, który był po prostu fenomenalny jako reżyser filmowy) dzieło Barryego Levinsona może okazać sie niestrawne

 

Ocena: 8 /10

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci