Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Starry Eyes" (2014)

bradesinarus
Starry_Eyes_2014_film_poster

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

Reżyseria: Kevin Kolsch, Dennis Widmyer

 

Odważę się stwierdzić, że „Starry Eyes” to jeden z najlepszych horrorów bieżącego roku. Dostajemy tu bowiem obraz bardzo dobrze zrealizowany, trzymający w napięciu oraz budzący nieodparte skojarzenia z klasyką gatunku (mam tu na myśli przede wszystkim wczesne dokonania mistrza cielesnego rozkładu Davida Cronenberga, „Inland Empire” Davida Lyncha (głównie przez wiodący motyw początkującej aktorki, która za wszelką cenę chce zaistnieć w „Fabryce Sław” co okazuje się być przyczynkiem do serii niepokojących przemian jej życia ) czy też reprezentantom francuskiej „nowej fali horroru” na czele z „Martyrs” Pascala Laugiera. Dzieło momentami bardzo brutalne i krwawe ale posiadające również wzorowo zbudowany klimat (głównie dzięki muzyce Jonathana Snipesa), enigmatyczną i „zakręconą” historię oraz świetne aktorstwo (Przede wszystkim warto podkreślić dyspozycję zaprezentowaną przez Alexandrę Essoe (tak na marginesie pod względem urody kojarzącą mi się Sally Hawkins), która wypadła korzystnie i sprawiła, że nasza protagonistka Sara praktycznie z miejsca trafiła na moją listę zwichrowanych emocjonalnie i/lub psychicznie bohaterek filmowych (Czyli takich jakie, tak na marginesie dodam, lubię najbardziej), na której już wcześniej znajdowały się m.in. Pauline (Analynne McCord) z „Excision” czy Nina (Natalie Portman) z „Czarnego Łabędzia”. Krótko mówiąc. „Starry Eyes” polecam przede wszystkim fanom horroru, którzy mają ochotę na coś ciekawego i świeżego.

 

OCENA: 8/10

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci