Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"[Rec] 4: Apokalipsa (2014)"

bradesinarus

poster_97503_1418307207

 

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

Nie będzie chyba przesadą jeśli stwierdzę, iż zrealizowany w 2007 roku [Rec] był jednym z najlepszych horrorów ostatnich lat a na pewno najlepszym found footage jakie w życiu widziałem. Propozycją świeżą, umiejętnie zrealizowaną, trzymającą w napięciu i dysponującą świetną kreacją obsadzonej w roli głównej Manueli Velasco. Zresztą o klasie tej produkcji może świadczyć to, iż bardzo szybko doczekała się anglojęzycznego remaku (podobno beznadziejnego, ale ponieważ go nie widziałem, to nie mogę się wypowiedzieć ani na tak ani na nie) zatytułowanego „Kwarantanna”.

 

Niestety jak to często bywa w przypadku horrorów po takim sukcesie nieuniknionym było kontynuowanie tej historii i powstanie kolejnych, coraz gorszych, sequeli.

 

Mimo wszystko jednak miałem spore oczekiwania względem [Rec] 4. Przede wszystkim dlatego, że za kamerą stanął Jaume Balaguero czyli reżyser, który swoimi wcześniejszymi dokonaniami (Czyli m.in. omawianym tu nie tak dawno filmem „Słodkich Snów” czy niedocenioną przez większość odbiorców „Ciemnością”) dowiódł, że w przeciwieństwie do Paco Plazy (swojego „partnera” przy realizacji dwóch pierwszych części i samodzielnego autora „trójki”) wie na czym polega kino grozy. Poza tym uważałem, że nie da się zrealizować gorszego filmu niż „[Rec] 3: Geneza”. Że może być tylko lepiej. No cóż! Przyznaję, że byłem w błędzie.

 

[Rec] 4 to koronny dowód na to, że cała seria powinna była skończyć się na pierwszym filmie. Nikt mi bowiem nie wmówi, że Paco Plaza i Jaume Balguero od początku mieli w planach zrealizowanie kilku części. Przecież gdyby tak było. To całość po bardzo dobrym początku nie obniżyłaby aż tak gwałtownie swoich lotów i nie stała się zbiorem kompletnie randomowych i zupełnie wyjałowionych z emocji horrorów, które łączy ze sobą wyłącznie tematyka (Zwłaszcza, że w dwóch ostatnich częściach niemal całkowicie zrezygnowano z paradokumentalnej stylizacji)

 

Wszak nie wierzę, że twórcy mogli tak szybko zapomnieć w jaki sposób buduje się klimat grozy, jak budować u widza więź z bohaterami (tak aby można było przejmować się ich losem. Ba! Zauważcie, że pominąłem już nawet ich wiarygodność i wyrazistość) czy jak go zainteresować ukazywanymi na ekranie wydarzeniami. Ba! Tego fatalnego obrazu nie był w stanie uratować nawet powrót Manueli Velasco, która (co warto podkreślić) po raz kolejny zaprezentowała się korzystnie. Szkoda tylko, że kompletnie nie miała tu z kim i czego grać.

 

Podsumowując. [Rec] 4 Apokalipsa to film kompletnie nie potrzebny. I to zarówno jako kontynuacja, jak też jako odrębna produkcja. Dlatego też serdecznie go odradzam. Naprawdę szkoda bowiem czasu na oglądanie kolejnego wyjałowionego z wszelkich emocji i oryginalności filmu o żywych trupach.

 

OCENA: 5/10

 

 

 

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci