Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Zaginiona Dziewczyna" (2014) czyli to nie jest najlepszy rok dla faworytów

bradesinarus


large_bw8vAX8R3yQrz5RwPZGU9vkFmbb

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

Jak zapewne pamiętacie już po pierwszym zwiastunie pisałem, że mam przeczucie, iż „Zaginiona Dziewczyna” nie będzie należeć do największych osiągnięć Davida Finchera. I wiecie co? Nie pomyliłem się ani o milimetr!

 

Oczywiście nie twierdzę, że „Gone Girl” jest filmem złym czy rozczarowaniem równie wielkiego kalibru jak omawiany nie tak dawno „Noe” Darrena Aronofsky'ego. Nie mam bowiem praktycznie żadnych przesłanek do takiego twierdzenia.

 

Mamy tu wszak do czynienia z filmem umiejętnie zrealizowanym, wciągającym, trzymającym w napięciu i przyzwoicie zagranym (Co może odrobinę dziwić jeśli weźmiemy pod uwagę dotychczasowe dokonania członków obsady (wśród których, przypominam, znalazły się takie tuzy aktorstwa jak Ben Affleck, Rosamund Pike czy Tyler Perry) jednak zapewniam, że wszyscy aktorzy i aktorki prezentują się tu co najmniej solidnie. Tak na marginesie warto w tym wspomnieć, że najlepiej wypadła Rosamund Pike, która stworzyła fantastyczną kreację jako tytułowa Zaginiona Dziewczyna była jednym z najjaśniejszych punktów tego obrazu). Dziełem, które wielu osobom bez wątpienia przypadnie do gustu.

 

Po prostu uważam, że od takiego reżysera jak David Fincher, człowieka mającego na swoim koncie m.in. „Zodiaka”, „Social Network” czy „Siedem” należy wymagać czegoś więcej niż solidnej, rzemieślniczej roboty. Należy spodziewać się filmu, który nas do głębi poruszy, zmusi do myślenia i zostawi po seansie trwałe wrażenie, które długo nie będzie chciało nas opuścić (Notabene ze wszystkich obejrzanych przeze mnie w tym roku produkcji taki efekt udało się osiągnąć chyba tylko Xavierowi Dolanowi i jego „Mamie”).

 

Tu tego wszystkiego co wymieniłem powyżej niestety nie dostałem, dlatego mimo najszczerszych chęci nie mogę „Zaginionej Dziewczynie” wystawić oceny wyższej niż 7/10.

 


OCENA: 7/10 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • juriusz

    Jeżeli czytało się książkę przed filmem, to wtedy niespodzianek brak, a uważam, że dało się jeszcze parę rzeczy poprawić. No ale i tak niezgorzej się ogląda.

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci