Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Whiplash" (2014) czyli przegląd Oscarowych faworytów (część 1)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami! 

Whiplash

 

Reżyseria: Damien Chazelle

 

Przyznam, że trochę nie rozumiem zachwytu nad tym filmem. Tych wszystkich ekstra hiper entuzjastycznych recenzji jakie można przeczytać praktycznie wszędzie wokół. 

 

Nie chcę bynajmniej twierdzić, że "Whiplash" jest dziełem złym. Przeciwnie! Uważam, że jest to produkcja dobra i sprawnie zrealizowana, którą pod pewnymi względami można nawet zaklasyfikować do kategorii dzieł bardzo dobrych (Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fenomenalną wręcz dyspozycję aktorską zaprezentowaną przez J.K. Simmonsa, który po tym występie urósł w moich oczach do rangi murowanego faworyta wszelkich możliwych nagród z Oscarami na czele. Ba! Ośmielę się stwierdzić, że każde inne rozstrzygnięcie będzie gigantycznym nieporozumieniem i "rozbojem w biały dzień" porównywalnym do nagrodzenia Jennifer Lawrence kosztem Jessici Chastain).  Mimo wszystko jednak  uważam, że głosy wynoszące film Damiena Chazella pod niebiosa i czyniące z niego nie wiadomo jak wielkie arcydzieło są zdecydowanie na wyrost. 

 

Od arcydzieł należy bowiem wymagać tego by porywały, by co najmniej dorównywały poziomem genialnemu "Czarnemu Łabędziowi" (który notabene podejmuje, z grubsza rzecz ujmując identyczny problem czyli dążenie po trupach do perfekcji) czy "Mamie", by przymurowały do ekranu z wrażenia, by oczarowały swym wdziękiem niczym piękna dziewczyna i pozostały w pamięci na długo po seansie. By nie było w nich ani jednej fałszywej nuty, tak jak nie ma ich w kompozycjach Ludwiga Van Beethowena.

 

Tymczasem Whiplash mi tego wszystkiego nie zaoferował. W zamian za to dostałem mało przekonującego i dość drewnianego Milesa Tellera, historię opartą na wyświechtanych schematach oraz aż do bólu przewidywalne, sztampowe zakończenie. Dlatego nie będę ukrywał, że jestem rozczarowany.  

 

Podsumowując. "Whiplash" niczym specjalnym mnie nie kupił i zdecydowanie już do niego nie wrócę.  To zdecydowanie nie będzie mój kandydat do tytułu filmu roku a raczej do miana największego rozczarowania. 

 

OCENA: 6/10

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • koffiejames

    Czarny Łabędź to nudziarstwo = przerost formy nad treścią a Whiplash to film roku!

  • bradesinarus

    No cóż! Na szczęście ludzie mogą mieć różne gusta!

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci