Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Diabelska Przełęcz" {Devil's Knot} (2013)

bradesinarus

6298_99905386298

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

Powiem wprost. „Diabelska przełęcz” miała wszelkie predyspozycje do tego aby być jednym z najlepszych obrazów 2013 roku.

 

Fabuła dotyczyła bowiem ciekawej, niejednoznacznej i autentycznej historii (Konkretnie sprawy tzw. Trójki z West Memphis czyli brutalnego morderstwa do którego doszło w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. O dokonanie tej zbrodni, rzekomo na tle okultystycznym, policja oskarżyła trójkę nastolatków Damiena Echolsa, Jessie'go Misskeleya Jr oraz Jasona Baldwina jednak mimo uzyskania korzystnego wyroku sądu stróżom prawa nie udało się w sposób jasny i nie budzący wątpliwości dowieść, że oskarżeni faktycznie byli winni zarzucanych im czynów. Notabene o tej sprawie zdążyło już nawet powstać kilka filmów dokumentalnych), jednym z autorów scenariusza był Scott Derrickson (odpowiedzialny m.in. za „Sinistera” czy „Egzorcyzmy Emily Rose”), całość jest całkiem sprawnie zrealizowana a w dodatku w obsadzie znalazły się tu takie nazwiska jak m.in. Colin Firth (Notabene jest to już trzeci kolejny film z jego udziałem jaki zdarzyło mi się recenzować na blogu w ostatnim czasie), Elias Koteas, Reese Witherspoon czy Dane DeHaan.

 

Zastanawiacie się pewnie dlaczego w takim razie po seansie nie czuję się całkowicie usatysfakcjonowany?

 

No cóż. Myślę, że spora w tym zasługa reżysera. Ośmielę się bowiem stwierdzić, że w rękach sprawniejszego twórcy (np. Davida Finchera czy odpowiedzialnego za „Labirynt” Denisa Villeneuve'a) „Diabelska Przełęcz” niewątpliwie sprostałaby posiadanemu potencjałowi i była produkcją, na którą ta sprawa zasługuje. Tymczasem Atom Egoyan tylko potwierdził moje przypuszczenia wysnute po seansie jego poprzedniego filmu („Chloe” z Julianne Moore, Liamem Neesonem i Amandą Seyfried) i dowiódł, że faktycznie nie zna się zbyt dobrze na budowaniu klimatu i prowadzeniu aktorów. W rezultacie udało mu się zatem zrealizować film co najwyżej przyzwoity, który broni się wyłącznie tematyką i nie wzbudza praktycznie żadnych głębszych emocji.

 

Podsumowując. Mimo wszystko jednak polecam obejrzenie „Diabelskiej Przełęczy” ponieważ, jak wspomniałem, opowiadana tu historia jest naprawdę ciekawa i interesująca. Radziłbym bym jednak po seansie filmu Atoma Egoyana sięgnąć po jeden z kilku filmów dokumentalnych poświęconych tej sprawie czyli po trylogię „Paradise Lost” Joe Berlingera i Bruce'a Sinofsky'ego albo „West of Memphis” Amy Berg

 

OCENA: 7/10 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci