Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Co robimy w ukryciu?"

bradesinarus

poster

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

Opis Fabuły (Za Filmwebem)

 

Viago, Deacon, Vladislav i Petyr mieszkają razem na przedmieściach współczesnego Wellington w Nowej Zelandii. Ich życie rozpoczyna się dopiero po zmroku, kiedy to opuszczają trumny i legowiska, by stawić czoła codzienności, która również dla wampirów bywa niełatwa. Nieśmiertelność i pragnienie świeżej ludzkiej krwi już dawno przestały być ich głównym zmartwieniem, bo współczesność stawia przed nimi nowe wyzwania. Grupa filmowców towarzyszy im podczas codziennych obowiązków, drobnych kłótni czy nocnych wyjść na miasto, które z błyskotliwym humorem uświadamiają nam, że choć ich serca przestały bić wieki temu, wciąż żywią gorące i bardzo ludzkie uczucia.

 

Moja opinia

 

Wydawać by się, że wampiryzm został już przez filmowców do cna wyeksploatowany. Że nie da się już w tym temacie niczego nowego, ciekawego i oryginalnego. Że już do końca świata będziemy skazani na odgrzewanie prastarych kotletów i wyjałowione z emocji produkcje nastawione wyłącznie na krwawą jatkę. Na szczęście są jeszcze na tym świecie twórcy, którzy najwyraźniej dysponują świeżym spojrzeniem na to zagadnienie i potrafią mnie pozytywnie zaskoczyć.

 

W ubiegłym roku dostaliśmy zatem świetne i nietuzinkowe „Tylko Kochankowie Przeżyją” Jima Jarmuscha, w tym zaś nowozelandzki duet Jemaine Clement i Taika Waititi (Reżyser m.in. serialu „Flight of the Conchords” czy filmu „Orzeł kontra Rekin”) dostarczył nam rewelacyjne „Co robimy w ukryciu”.

 

Od razu jednak muszę zastrzec, że jak wiele naprawdę dobrych produkcji „What We Do in the Shadows” jest filmem niezwykle specyficznym w odbiorze i nie każdemu przypadnie do gustu.

 

Jak na komedio horror to proporcje między grozą a humorem zdecydowanie zostały zachwiane, gdyż mało jest tu autentycznej grozy (tak po prawdzie to nie ma jej w ogóle) w stylu choćby znakomitego „Pozwól mi wejść”, w pewnym momencie film traci impet a niski budżet, jakim dysponowali twórcy jest aż nadto widoczny.

 

Kiedy jednak przymkniemy oko na mankamenty i nastawimy się na dobrą zabawę, to niewątpliwie dostrzeżemy włożone przez autorów serce, dużo czarnego, autentycznie śmiesznego humoru, dobrze napisanych dialogów, interesujących bohaterów, umiejętnie wplecionych nawiązań do klasyków gatunku (przykładowo do „Nosferatu” czy „Drakuli”) i urzekającej atmosfery.

 

Jednym słowem: Absolutnie polecam „Co robimy w ukryciu?” gdyż w mojej opinii jest to jedna z najlepszych produkcji bieżącego roku.

 

OCENA: 9/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci