Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Bardzo dobre dziewczyny" [Very Good Girls] 2013

bradesinarus

e562d3247171bb97310bb9c64d819aec

 

Niech Cthulhu będzie z wami

 

O czym to jest?

 

Po ukończeniu liceum dwie młode nowojorczanki postanawiają stracić cnotę. Ich przyjaźń poddana zostaje próbie, kiedy zakochują się w tym samym młodzieńcu.

 

Jakie to jest?

 

No cóż! Przyznaję, że gdyby nie fakt, iż w tym obrazie zagrała Elizabeth Olsen, którą bardzo lubię i która (jak pamiętacie) znalazła się na sporządzonej przeze mnie kilka dni temu liście najlepszych aktorek świata nigdy bym się tym filmem nie zainteresował i nigdy bym po niego nie sięgnął.

 

Teraz ex post factum myślę, że byłoby to ze zdecydowanym pożytkiem. Zaoszczędziłbym bym sobie bowiem 90 minut, które mógłbym poświęcić na coś innego (Np. rewatch genialnego serialu „Detektyw”).

 

Oczywiście nie twierdzę, że „Bardzo dobre dziewczyny” to film jakoś szczególnie zły. Mamy tu po prostu typowy, całkiem nieźle zrobiony od strony warsztatowej (zwłaszcza kiedy mówimy o grze aktorskiej. Zwłaszcza jeśli chodzi o wcielające się w tytułowe dziewczyny „wschodzące gwiazdy hollywood” , Elizabeth Olsen i Dakotę Fanning), „chick flick”.

 

Biorąc ten aspekt pod uwagę można było więc niejako ex definitione założyć, że nie będzie tu nic co mogłoby mnie zainteresować lub, choćby na chwilę i choćby czysto hipotetycznie, zwrócić moją uwagę. Że film mnie kompletnie nie wciągnie i wynurzy. Że ani przez moment nie będę się z bohaterkami identyfikować. Po prostu nie jestem targetem takich produkcji.

 

Finalna ocena

 

Mnie „Bardzo dobre dziewczyny” nie przypadły do gustu i wydały się filmem co najwyżej średnim, jednak wielbiciele (a raczej wielbicielki) takich klimatów mogą być usatysfakcjonowane.

 

OCENA: 5/10

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci