Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Naznaczony: rozdział 3" (2015)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

Insidious_%E2%80%93_Chapter_3_poster

Póki co zapowiada się na to, że wybór najlepszego horroru będzie w tym roku dziecinnie prosty. Jak do tej pory bowiem jedynym tytułem który w jakikolwiek sposób wyróżnił się in plus w zalewie ogólnej mizerii  było znakomite, oryginalne i pomysłowe "It Follows" Davida Roberta Mitchella (No ok. Na ekranach naszych kin gościł jeszcze świetny "Oculus" Mike'a Flanagana, ale ja, i pewnie zdecydowane grono fanów tego typu klimatów, widziałem ten film w ubiegłym roku. Poza tym wymienić jeszcze można "Co robimy w ukryciu" i "Głosy" ale te produkcje, choć bardzo udane, mają w sumie zdecydowanie zbyt dużo elementów humorystycznych, by można je było uznać za rasowe horrory).

Reszta tegorocznego repertuaru to albo jakieś praktycznie nieoglądane ścierwo pokroju "Piramidy" czy "Lazarus Effect", albo remaki jak "Poltergeist" (jeszcze nie oglądałem, ale biorąc pod uwagę, ale biorąc pod uwagę recenzję to należy przypuszczać, że nie jest to udane dzieło) albo produkcje takie jak obejrzany przeze mnie wczoraj "Naznaczony rozdział 3" (Swoją drogą muszę chyba dać jeszcze jedną szansę części pierwszej, gdyż czuję, że niesprawiedliwie ją onegdaj oceniłem wystawiając jej, o ile się nie mylę 4 gwiazdki. Ale to pewnie dlatego, że (jak wielokrotnie powtarzałem) nie jestem fanem filmów o duchach. 

Dzieła, w których niby wszystkie elementy są na swoim miejscu (tzn. aktorzy wykonują przyzwoitą robotę, klimat jakiś tam jest a fabuła nie przynudza i momentami potrafi zaciekawić) jednak całość nie porywa, nie zaskakuje ("Dzięki" wykorzystaniu przez Whanella (autora odpowiedzialnego m.in. za scenariusz "Piły") utartych gatunkowych klisz i schematów każdy zwrot akcji można bowiem przewidzieć już przed  seansem) i niespecjalnie zapada w pamięć (Dlatego też niniejsza notka jest na, że tak to ujmę, "ogólnym poziomie ogólności". Po prostu niewiele już z seansu pamiętam. Wiem, że była dziewczyna (Byłem, z jakiegoś kompletnie irracjonalnego powodu, przekonany, że w tę rolę wcieliła się Olivia Cooke, ale po wejściu na Filmweba okazało się, że to bliżej mi nieznana Stefanie Scott), która za pośrednictwem, znanej z pierwszej części, Elisse próbowała skontaktować się ze swoją zmarłą matką i w rezultacie jej ciało opanował demon. To wszystko ).  

A co najgorsze patrząc po zapowiedziach nie widać, żeby dalej było lepiej we wzmiankowanym temacie. Czekają nas bowiem jakieś "Szubienice" i "Taśmy Watykanu", które już na poziomie trailerów wyglądają słabo. Obym się mylił. 

OCENA: 6/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci