Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

"Jurassic World" (2015)

bradesinarus

jurassic-world-poster-mosasaurus

Niech Cthulhu będzie z wami!

No cóż! Powrót po piętnastu latach do świata wykreowanego pospołu przez Michaela Crichtona (autora literackiego pierwowzoru) i Stevena Spielberga (twórcy rewelacyjnej filmowej adaptacji) udał się filmowcom zdecydowanie lepiej niż to miało miejsce w przypadku  niesławnego "Terminatora Genisys"  próbującego dość nieudolnie odcinać kupony od sławy swoich poprzedników. 

Colin Trevorrov  jest bowiem całkiem utalentowanym filmowcem (czego dowodem może być choćby jego poprzedni film czyli świetne "Na własne ryzyko" z Amber Plazą), tak więc nic dziwnego, że stworzony przez niego "Jurassic World",(swoją drogą na ten moment będący najbardziej dochodowym filmem roku i jednym z najbardziej dochodowych w historii. Boxofficemojo podaje, że łączny przychód z kin na całym świecie wynosi na ten moment ponad półtora miliarda dolarów) to solidne, widowiskowe (zastosowane efekty specjalne prezentują się naprawdę świetnie) i sprawnie zrealizowane kino rozrywkowe. Dzieło, które z szacunkiem odnosi się do materiału źródłowego (m.in. możemy tu wypatrzeć drobne smaczki dla fanów pierwszej części), w którym kilka scen imponuje rozmachem (np. finalne starcie Indominusa z Tyranozaurem) a w dodatku całość dysponuje niewątpliwym atutem w postaci obdarzonego aktorską charyzmą Chrisa Pratta. 

Mimo wszystko jednak nie czuję się w pełni usatysfakcjonowany. Nie znalazłem tu bowiem jakiegoś większego błysku czy "efektu wow", których, tak na marginesie, doświadczyłem choćby przy "Mad Maxie" czy "Avengersach" nie wspominając o zeszłorocznej "Godzilli". Poza wspomnianym wyżej Prattem pozostali aktorzy grają bowiem co najwyżej przeciętnie (Inna kwestia, że scenariusz nie daje im specjalnie możliwości rozwinięcia skrzydeł co widać po postaci odgrywanej przez, utalentowanego przecież, Vincenta D'Onofrio), bohaterowie są maksymalnie sztampowi i kompletnie nie zapadają w pamięć (Niektórzy wręcz irytują jak np. siostrzeńcy Bryce Dallas Howard), dialogi drewniane a fabuła nie jest zbyt ciekawa i szczególnie innowacyjna.

W rezultacie "Jurassic World" sprawia wrażenie produkcji bez serca. Dzieła, po którym klarownie widać, że jedynym celem przyświecającym twórcom nie było stworzenie dobrego produktu i dostarczenie widzowi rozrywki ale wyłącznie próba zarobienia na nostalgii za genialną częścią pierwszą (Swoją drogą muszę powiedzieć, że nie wiem jak "Park Jurajski" wytrzymał próbę czasu, ponieważ dawno go nie oglądałem, jednak mogę was zapewnić, że w 1993 to co zaserwował Spielberg do spółki z magikami od efektów specjalnych robiło niezapomniane wrażenie) doprawione typowymi składnikami sequelu. Czyli jest szybciej, wyżej i mocniej lecz niekoniecznie równie dobrze. 

Podsumowując. Mimo wszystko uważam, że "Jurassic World" obejrzeć warto ponieważ jest to po prostu solidny film. Nie ma jednak sensu nastawiać się na doświadczenie tych samych przeżyć jak przy obrazie stworzonym przez Stevena Spielberga. To niestety nie ten kaliber.

OCENA: 7,5/10 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci