Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Capote" (2005)

bradesinarus

Niech Cthulhu będzie z wami!

4548

 

Capote” debiutancki obraz Bennetta Millera (reżysera mającego na swoim koncie m.in. opisywanego tu już przeze mnie świetnego „Foxcatchera”) przedstawia kulisy powstania głośnej książki „Z zimną krwią” Trumana Capote czyli reportażu ze sprawy brutalnego morderstwa z 1959 roku w Kansas, którego ofiarami stała się rodzina Cluttersów. Swoją drogą muszę przyznać, że kilka lat temu miałem okazję przeczytać wyżej wspomnianego dzieło i muszę powiedzieć, że faktycznie jest to kawał wyśmienitej literatury, który faktycznie zapada na długo w pamięci.

 

Lecz choć „Capote” to bardzo dobry, sprawnie zrealizowany film, który posiada umiejętnie wykreowany klimat, wciąga i wiernie oddaje realia epoki, w której toczy się cała akcja, jednak tym, co najbardziej przyciąga uwagę i nie pozwala ani na chwilę oderwać wzroku od ekranu jest kolejna wybitna kreacja jaką stworzył obsadzony w roli tytułowego bohatera nieodżałowany Phillip Seymour Hoffman.

 

I choć nie pokusiłbym się może o stwierdzenie, że tylko dla niego warto ten film obejrzeć, jednak dla miłośników delektowania się wyśmienitą grą aktorską seans „Capote” zdecydowanie nie będzie czasem straconym. Krótko mówiąc: gorąco polecam!

 

OCENA: 8/10

 

 

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci