Menu

Kinematografia okiem Bagiennika

Moje refleksje, i opinie na temat szeroko pojętego kina

Krótka piłka: "Łono" (Womb) 2010

bradesinarus

womb2010

Niech Cthulhu będzie z wami!

 

Przyznam, że powodem, dla którego sięgnąłem po ten film był fakt, że główną rolę powierzono Evie Green, którą jak pewnie zdążyliście zauważyć, uważam, za jedną z najlepszych współczesnych aktorek. Jest ona bowiem nie tylko posągowo piękna ale posiada również hipnotyzujące spojrzenie, nieprzeciętne umiejętności i magnetyzującą osobowość. Jednym słowem potrafi sprawić by nawet najsłabszy film nabrał wartości (Tak było choćby z „Królestwem Niebieskim” czy drugą częścią „Sin City”).

 

Muszę jednak powiedzieć, że „Łono” prawdopodobnie spodobałoby mi się nawet wówczas, gdyby w roli naszej protagonistki obsadzono jakąś mniej utalentowaną aktorkę (No chyba, że byłaby to Jennifer Lawrence lub Scarlett Johannson).

 

Mało znany poza ojczyzną węgierski reżyser Benedek Fliegauf stworzył bowiem obraz, który mnie zauroczył. Wyciszone, nieśpieszne i minimalistyczne kino SF przywodzące na myśl takie produkcje jak „Ostatnia Miłość na Ziemi” czy „I Origins”. Dzieło urzekające nastrojem (w tym miejscu warto podkreślić wysmakowane zdjęcia autorstwa Petera Szatmari), niebanalne, pozostające w pamięci, intrygujące, zmuszające do myślenia i naprawdę dobrze zagrane ( Tak na marginesie dodam, że poza wyśmienitą jak zawsze Evą Green świetną dyspozycję zaprezentował także partnerujący jej Matt Smith).

 

Krótko mówiąc: „Łono” to film, który gorąco polecam! Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie on do gustu. Jest to bowiem propozycja skierowana przede wszystkim do wymagających widzów. Osób, które podczas seansu lubią myśleć i preferują interesującą fabułę oraz wyrazistych bohaterów a nie widowiskowe efekty specjalne rodem z fabryki snów.

 

OCENA: 8/10

© Kinematografia okiem Bagiennika
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci